Mychajło Samus to były wojskowy i wieloletni dziennikarz, zajmującym się tematyką wojskowości. Obecnie jest szefem platformy New Geopolitics Research Network, która skupia ekspertów analizujących wyzwania w sferze bezpieczeństwa.
W rozmowie z ukraińskim radiem NV Samus ocenił, że dotychczasowe wysiłki dyplomatyczne, mające doprowadzić do zakończenia wojny w Ukrainie, nie dają żadnych efektów, a Kreml chce podwyższyć stawkę, kontynuując ofensywę na froncie. Armia agresora wciąż bombarduje ukraińskie miasta, co ma być sygnałem, że Władimir Putin nie zamierza się zatrzymywać.
- W tej sytuacji pojawia się pytanie, czy Rosja w ogóle jest w stanie zgodzić się na cokolwiek? I czy jest gotowa, by omawiać kolejny plan pokojowy? - zastanawiał się ekspert, odnosząc się do kwestii nowego kształtu porozumienia pokojowego, zaproponowanego przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
>> Zełenski ujawnia szczegóły nowych propozycji pokojowych <<
- To także pytanie do strony amerykańskiej - zauważył rozmówca NV, dodając, że jakiekolwiek ustalenia "w jednej chwili" mogą zostać odrzucone przez Putina.
Wojna na wyniszczenie?
Zdaniem Samusa, jeśli wysiłki dyplomatyczne nie doprowadzą do zatrzymania agresji rosyjskiej, dla Ukrainy decydująca może okazać się strategia wojny na wyniszczenie.
- W tym kontekście chciałbym wymienić gospodarkę, która umożliwia zaopatrywanie sił zbrojnych, prowadzących wojnę, w niezbędne zasoby: ludzi, uzbrojenie i inne komponenty potrzebne do realizacji zadań bojowych - powiedział analityk. - Jeśli Rosja nie będzie miała pieniędzy, by rekrutować żołnierzy, to będzie oznaczać osłabienie jej potencjału ofensywnego - wyjaśnił.
- Nie możemy czekać na to, że w Rosji skończą się pieniądze - dodał Samus. Jednocześnie zauważył, że administracja Donalda Trumpa wykazuje niechęć do zdecydowanego zwiększania presji na Moskwę, co może spowalniać efekt ekonomicznego wyczerpania Rosji.
Jak złamać potencjał ofensywny wroga
Samus w rozmowie z radiem NV zgodził się z przytaczanymi przez rozgłośnię opiniami ukraińskich dowódców na froncie, którzy twierdzą, że złamanie potencjału ofensywnego wroga oznacza podwojenie liczby strat, ponoszonych przez armię rosyjską.
W środę dowódca Sił Systemów Bezzałogowych Ukrainy Robert Browdi napisał na Telegramie, że obecne straty wojsk rosyjskich na froncie sięgają 32-35 tysięcy żołnierzy miesięcznie. Jego zdaniem, krytyczna granica zasobów mobilizacyjnych Rosjan sięga 50-60 tysięcy żołnierzy.
Według szacunków Sztabu Generalnego sił ukraińskich, straty armii rosyjskiej na froncie od początku agresji zbrojnej w lutym 2022 roku przekroczyły 1 200 000 osób - liczba ta obejmuje zabitych, rannych i zaginionych.
Putin chce zająć cały Donbas
W czwartek rosyjski dziennik "Kommiersant" napisał, że Putin na zamkniętym spotkaniu z przedstawicielami dużego biznesu powiedział, iż w ramach konsultacji ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie planu pokojowego Rosja domaga się przekazania jej całego terytorium ukraińskiego Donbasu, czyli dwóch obwodów: ługańskiego i donieckiego. I że nic w tej kwestii się nie zmieniło.
W piątek rano portal tej angielskojęzycznej i wydawanej w Ukrainie gazety "Kyiv Post" napisał, że w nadchodzących dniach Wołodymyr Zełenski może odwiedzić Florydę w celu kontynuowania rozmów o planie pokojowym.
Sam Zełenski zamieścił w piątek na X wpis, w którym przekazał, że strona ukraińska umówiła się "na spotkanie na najwyższym szczeblu – z prezydentem Trumpem w najbliższej przyszłości". "Wiele może się jeszcze rozstrzygnąć przed Nowym Rokiem" - dodał.
Autorka/Autor: tas/akr
Źródło: NV, Kommiersant, Kyiv Post, PAP
Źródło zdjęcia głównego: ZSU/Facebook