"Zła odpowiedź na złą decyzję" Waszyngtonu

TVN24

Aktualizacja:

Czasu jest coraz mniej, ale ciągle jest, by uratować porozumienie atomowe z Iranem - oświadczył szef brytyjskiej dyplomacji. Szef francuskiej dyplomacji apeluje zaś do europejskich partnerów, by w kwestii Teheranu zachowali jedność. Brytyjski dziennik "Financial Times" pisze tymczasem, że podejmując prowokacyjne działania Iran wpada w pułapkę zastawioną przez prezydenta USA Donalda Trumpa.

W niedzielę Francja, Wielka Brytania i Niemcy ostrzegły we wspólnym komunikacie, że rosnące napięcia w Zatoce Perskiej oraz w stosunkach między USA i Iranem mogą doprowadzić do złamania międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Iranem z 2015 roku.

W maju 2018 roku prezydent Trump wycofał z niego USA i nałożył na Teheran sankcje, jednak pozostałe mocarstwa, które sygnowały tę umowę, czyli Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Rosja i Chiny, chcą ją utrzymać w mocy. Do maja tego roku także Iran utrzymywał umowę w mocy, zapewniając, że chce jej przestrzegać. Wtedy jednak zapowiedział, że jeśli pozostałe strony umowy nie podejmą kroków chroniących jego gospodarkę przed skutkami amerykańskich sankcji, to w ciągu 60 dni zacznie wzbogacanie uranu. Tak też się stało.

W ubiegłym tygodniu Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej potwierdziła, że Iran wzbogaca uran powyżej limitu wyznaczonego w porozumieniu nuklearnym na 3,67 proc. oraz że zapasy nisko wzbogaconego uranu w tym kraju przekroczyły ustalony limit 202,8 kg. Iran zagroził ponadto, że rozważa wzbogacanie uranu do poziomu 20 proc. lub wyższego.

W poniedziałek szef brytyjskiej dyplomacji Jeremy Hunt oświadczył, że czasu jest coraz mniej, ale ciągle jest, by uratować porozumienie atomowe z Iranem. - Iran jest ciągle ponad rok od budowy bomby atomowej - dodał. Jean-Yves Le Drian, szef francuskiej dyplomacji, oświadczył zaś w poniedziałek, że decyzja Iranu o zaprzestaniu przestrzegania zapisów porozumienia z 2015 roku to "zła odpowiedź na złą decyzję" Waszyngtonu.

Irański program nuklearny
PAP/Reuters

"Ryzyko błędnego obrachunku"

Brytyjski dziennik "Financial Times" pisze tymczasem, że podejmując prowokacyjne działania Iran wpada w pułapkę zastawioną przez prezydenta USA Donalda Trumpa, a takie posunięcia Teheranu zmuszają Unię Europejską do poparcia Amerykanów.

Przez rok od jednostronnego wycofania przez Trumpa Stanów Zjednoczonych z porozumienia nuklearnego z Iranem z 2015 roku Teheran mógł wiarygodnie twierdzić, że jest stroną pokrzywdzoną. Islamski reżim podjął celowe działania, unikając środków odwetowych i kontynuując przestrzeganie umowy - przypomina sytuację "FT". I wskazuje, że dzięki temu Teheran cieszył się poparciem dużej części świata, w tym innych sygnatariuszy umowy: Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Rosji i Chin. "Jednak teraz prowokacyjne działania reżimu naraziły go na utratę przychylności (w oczach pozostałych sygnatariuszy umowy) - uważa gazeta, dodając, że "podjęta w zeszłym tygodniu przez siły irańskie próba powstrzymania przejścia brytyjskiego tankowca przez Cieśninę Ormuz, była oznaką, że Iran wywołuje niepotrzebne kłótnie".

"FT" przypomina, że irańskie władze odrzuciły brytyjskie zarzuty, podobnie jak odparły twierdzenia USA i Wielkiej Brytanii, że Teheran stał za atakami sabotażowymi na sześć tankowców w Zatoce Perskiej w maju i czerwcu. "Trudno jednak nie wierzyć, że Teheran prowadzi niebezpieczną grę wet za wet w sytuacji, gdy irańscy urzędnicy stosują coraz bardziej wojowniczą retorykę i obiecują 'opór' wobec 'wojny ekonomicznej', którą USA toczą przeciwko Iranowi" - ocenia londyński dziennik. Ale - jak wskazuje "FT" - przywódcy Iranu nie powinni wpadać w pułapkę Trumpa dochodząc do punktu, w którym mocarstwa europejskie poczują, że nie mają wyboru poza rezygnacją z porozumienia nuklearnego i zbliżeniem się do stanowiska USA. Dziennik uważa, że taka polityka spowodowałaby izolację Iranu i dalsze nasilenie napięć. "Z każdym krokiem ryzyko błędnego obrachunku wywołuje jeszcze większy" konflikt. Według "FT" Europa, która jest nadal zaangażowana w porozumienie nuklearne, musi zintensyfikować swoje wysiłki dyplomatyczne i sprawdzić, na ile poważna jest propozycja Trumpa dotycząca prowadzenia rozmów z Iranem.

Wzbogacanie uranu
PAP/Reuters
Irański program nuklearny
PAP

"Akt dyplomatycznego wandalizmu"

W niedzielę prezydent Iranu Hasan Rowhani w wystąpieniu telewizyjnym powiedział, że jeżeli zniesione zostaną sankcje nałożone na Teheran przez USA, to jego kraj "gotów podjąć rozmowy z Ameryką dziś, teraz i gdziekolwiek".

Również w niedzielę brytyjski Mail on Sunday", powołując się na poufną depeszę byłego brytyjskiego ambasadora w USA, napisał, że Donald Trump wycofał USA z umowy atomowej z Iranem przede wszystkim dlatego, że porozumienie to zawarła administracja jego poprzednika, Baracka Obamy.

Sir Kim Darroch w nocie z maja 2018 roku do ówczesnego szefa brytyjskiego MSZ Borisa Johnsona uznał decyzję USA o wyjściu z umowy atomowej jako "akt dyplomatycznego wandalizmu", w jego ocenie najwyraźniej podyktowaną "względami osobistymi". Dyplomata podkreślił też, że administracja Trumpa nie przygotowała strategii na czas po wycofaniu się z porozumienia, a zdania na temat słuszności tej decyzji są podzielone nawet wśród prezydenckich doradców. W piątek Izba Reprezentantów USA przegłosowała ustawę, która ogranicza możliwość wypowiedzenia wojny Iranowi przez prezydenta bez zgody Kongresu. W czerwcu po zestrzeleniu amerykańskiego drona Donald Trump zarządził atak odwetowy na Iran i na 10 minut przed rozpoczęciem, odwołał go.

Autor: mtom / Źródło: reuters, pap

Tagi:
Raporty: