Wenezuelski dyktator Nicolas Maduro został uprowadzony przez amerykańskie siły specjalne z Wenezueli w nocy z piątku na sobotę. Maduro i jego żona Cilia Flores zostali następnie przewiezieni do Stanów Zjednoczonych. W poniedziałek zostaną doprowadzeni do nowojorskiego sądu, gdzie usłyszą szereg zarzutów.
W reakcji na te wydarzenia państwa Unii Europejskiej opublikowały w niedzielę wspólne oświadczenie, opublikowane przez szefową unijnej dyplomacji Kaję Kallas. Poparło je 26 państw członkowskich Unii Europejskiej, bez Węgier.
"Prawa międzynarodowego należy przestrzegać w każdych okolicznościach. Członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ ponoszą szczególną odpowiedzialność za przestrzeganie tych zasad, będących filarem międzynarodowej architektury bezpieczeństwa" - czytamy w oświadczeniu. Stany Zjednoczone są jednym z pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa, obok Rosji, Chin, Francji i Wielkiej Brytanii.
Podkreślono ponadto, że choć Unia Europejska "popiera zwalczanie międzynarodowej przestępczości zorganizowanej i handlu narkotykami, stanowiące poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa na całym świecie", to "wyzwaniom tym należy stawić czoła poprzez trwałą współpracę, z pełnym poszanowaniem prawa międzynarodowego oraz zasad integralności terytorialnej i suwerenności".
"Jedyny sposób na rozwiązanie kryzysu"
Państwa Unii Europejskiej zwróciły uwagę na autorytarny charakter reżimu w Caracas. "Nicolas Maduro nie ma mandatu demokratycznie wybranego prezydenta. UE od dawna opowiadała się za pokojową transformacją kraju (...) w kierunku demokracji, z poszanowaniem jego suwerenności" - głosi oświadczenie, podkreślając, że "poszanowanie woli narodu wenezuelskiego pozostaje jedynym sposobem na rozwiązanie kryzysu w tym kraju".
UE zaapelowała również o uwolnienie więźniów politycznych przetrzymywanych przez reżim Maduro w Wenezueli. "W tym krytycznym momencie niezwykle ważne jest, aby wszystkie podmioty w pełni przestrzegały praw człowieka i międzynarodowego prawa humanitarnego" - podsumowano.
Autorka/Autor: mgk/akw
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/RONALD PENA R