Udawał celebrytę, tłum oszalał na jego punkcie. "Wkręt" na Times Square

Świat

YoutubeSzybko pojawiły się adoratorki "celebryty"

Współczesna kultura masowa seryjnie produkuje celebrytów, którzy często są znani z tego, że są znani. Pewien zupełnie nieznany Amerykanin też chciał mieć swoje pięć minut. W prosty sposób przekonał tłum ludzi w centrum Nowego Jorku, że jest "kimś". Były zdjęcia, autografy, piski i ogólne uwielbienie.

Całe wydarzenie zostało uwiecznione przez fałszywą ekipę telewizyjną i umieszczone na Youtube. Nagranie jest bezcennym obrazem tego, co chęć otarcia się o sławnego człowieka robi z ludzi. Może też osłabić wiarę w ludzkość.

Ktoś z nikogo

Według opisu nagrania, do "wkrętu" doszło pod koniec lipca. Brett Cohen pomyślał sobie:skoro jest tyle gwiazdek znanych tylko z tego, że są znane, czemu nie spróbować samemu? Wraz z przyjaciółmi postanowił przeprowadzić swoisty eksperyment społeczny, żeby pokazać jak obecna kultura masowa wpływa na ludzi.

Cohen ubrał się jak "typowy celebryta", zorganizował dwóch rosłych osiłków w garniturach robiących za ochroniarzy, a jego znajomi udawali agenta, asystentów oraz paparazziego i operatora kamery. Eksperyment zaczął się wieczorem przed wyjściem z budynku dużej telewizji NBC na Manhattanie, opodal Times Square.

Znajomi udający asystentów chwilę przed pojawieniem się Cohena zaczęli stwarzać wrażenie, jakby z budynku NBC miał wyjść ktoś ważny. Zebrało się kilkanaście zainteresowanych osób, które nie wiedziały na kogo czekają, ale wiedziały, że to ktoś znany. Kiedy pojawił się Cohen w obstawie ochroniarzy i kamery, automatycznie zaczęło się zwyczajowe szaleństwo towarzyszące celebrytom. Były autografy, wspólne zdjęcia i piski.

Masowa histeria

Przez kilkadziesiąt następnych minut Cohen wraz z obstawą "błyszczał" na Times Square wywołując niemałe zamieszanie. Ludzie pytani przez "obstawę" o to, skąd znają celebrytę, z którym właśnie sobie robili zdjęcia, gładko kłamali, że widzieli go w takim to a takim filmie, lub słuchali jego piosenek. Wszyscy do kamery mówili, jaki jest fajny, utalentowany i jak wielką ma karierę przed sobą. Jedna z rozentuzjazmowanych dziewczyn stwierdziła nawet, że to "najlepszy dzień w moim życiu!".

Ludzie komentujący filmik na Youtube i Reddit zgodnie stwierdzają, że oglądanie go to w pewnym sensie smutne doświadczenie, bowiem "mocno osłabia wiarę w ludzkość".

Autor: mk//gak / Źródło: reddit.com, Youtube

Źródło zdjęcia głównego: Youtube