Świat

Tysiące ludzi na ulicach po uniewinnieniu Zimmermana. "Wstydzę się za mój kraj"

Świat

Aktualizacja:

Tysiące Amerykanów ponownie wyszły w niedzielę na ulice w proteście przeciwko wyrokowi sądu w Sanford na Florydzie, uniewinniającemu 29-letniego George'a Zimmermana, który zastrzelił czarnoskórego nastolatka Trayvona Martina. W Los Angeles demonstranci zablokowali drogę szybkiego ruchu. Według świadków, do rozpędzenia tłumu policja użyła gumowych kul.

Do protestów doszło już w sobotę tuż po ogłoszeniu wyroku.

W niedzielę protestowano m.in. w Nowym Jorku, Denver, Waszyngtonie, Atlancie, Oakland i Sanford, gdzie odbywał się proces.

Na nowojorskim Times Square zebrało się od 1000 do 2000 osób. Ludzie skandowali: "Nie ma sprawiedliwości, nie ma pokoju".

- Nadal są wśród nas ludzie dyskryminowani ze względu na wygląd. Mamy demokrację i każdy powinien mieć te same prawa. Jestem tutaj, żeby powiedzieć, że coś jest nie tak - powiedział Dave Schleicher. - To całkowita sądowa pomyłka. Myślę, że każdy biały, czarny, ludzie z różnych środowisk, powinni być zaniepokojeni i przerażeni sytuacją. Każdy z troski o sprawiedliwość społeczną powinni być przerażeni, że coś takiego dzieje się w Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Protesty od Kalifornii po Nowy Jork

W Kalifornii, stanie skąd pochodzi Trayvon Martin, protesty zorganizowano w trzech miastach. W większości przebiegały spokojnie, w atmosferze zadumy. Najgwałtowniejszy przebieg przybrały w Oakland, gdzie już w sobotę doszło do starć z policją. W niedzielę demonstranci wybijali szyby, palili na ulicach flagi, pomalowali sprayem budynek sądu. Nikt nie został aresztowany, podała policja.

W Los Angeles w Parku Leimert, sąsiadującym z historyczną, afroamerykańską dzielnicą, na czuwaniu zebrało się ok. 200 osób. Policja potwierdza, że zebranie miało pokojowy charakter i nie doszło do żadnych incydentów.

Inna grupa zebrała się w Los Angeles około północy. Protestujący tłum zablokował drogę szybkiego ruchu nr 10. Mimo wezwań policji zabrani nie opuścili ulicy. Według relacji świadków, funkcjonariusze zaczęli strzelać gumowymi kulami. Tłum odpowiedział rzucając w stronę policjantów butelki.

Ponad 40 osób zebrało się także w Sacramento (Kalifornia). Skandowali: "Czego chcemy? Sprawiedliwości. Kiedy jej chcemy? Dzisiaj. Dla kogo? Trayvona". Mieli ze sobą banery z napisami "Nie ma sprawiedliwości, nie ma pokoju".

Z kolei w Millwaukee (Wisconsin) zatrzymany został co najmniej jeden demonstrant, ale policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań. Zawiązało się kilka osobnych demonstracji. Protestujący zorganizowali się za pomocą portali społecznościowych.

Demonstracje zorganizowano także m.in. w Bostonie, Detroit, Baltimore i San Francisco

Także na portalach społecznościowych uniewinnienie Zimmermana jest ostro krytykowane. Na Twitterze pojawiają się takie wpisy, jak: "Wstydzę się za mój kraj" czy "Straciłam zaufanie do wymiaru sprawiedliwości". Wypowiadają się jednak i tacy, którzy wyrok sądu w Sanford uważają za sprawiedliwy.

Obama łagodzi atmosferę

Prezydent USA Barack Obama wezwał oburzonych Amerykanów do zachowania spokoju. "Wiem, że sprawa ta wzbudziła wielkie emocje (...). Ale jesteśmy narodem prawa i ława przysięgłych przemówiła(...). Powinniśmy zadać sobie pytanie, czy robimy wszystko, co w naszej mocy, by ograniczyć przemoc przy użyciu broni, która codziennie zabiera zbyt wiele istnień w całym naszym kraju" - głosi oświadczenie prezydenta.

Minister zbada sprawę

Ministerstwo sprawiedliwości zapowiedziało, że zbada, czy sprawa George'a Zimmermana może trafić do sądu federalnego. Według komunikatu ministerstwa sprawiedliwości "doświadczeni prokuratorzy" zdecydują, czy istnieje wystarczający materiał dowodowy, aby wszcząć dalsze postępowanie.

Proces Zimmermana śledzony był w Stanach Zjednoczonych z dużą uwagą, bowiem skupiał w sobie jak w soczewce problemy rasowe, prawa do samoobrony i równego traktowania przez wymiar sprawiedliwości. Zimmerman oskarżony był o zastrzelenie 26 lutego 2012 r., bez wyraźnego powodu, Trayvona Martina podczas pełnienia obowiązków ochotniczego ochroniarza osiedla w Sanford. Prokuratora zakwalifikowała jego czyn jako morderstwo drugiego stopnia.

Oskarżony, który jest białym Amerykaninem pochodzenia latynoskiego, twierdził, że 17-letni Martin zaatakował go i zmuszony był użyć broni w samoobronie.

Natomiast prokuratorzy utrzymywali, że Zimmerman gonił "podejrzanie wyglądającego" czarnoskórego nastolatka, który nie miał przy sobie broni i zastrzelił go bez wyraźnego powodu.

Ława przysięgłych złożona z sześciu kobiet (w tym jednej czarnoskórej) uznała Zimmermana za niewinnego i oczyściła go ze wszystkich zarzutów.

Autor: rf,pk//bgr/zp / Źródło: PAP, NBC News, BBC, USA Today, New York Times, Journal Sentinel, Reuters

Raporty: