"Słaba" reakcja państw muzułmańskich w sprawie Jerozolimy. Turcja rozczarowana


Turcja, która zwołała spotkanie Organizacji Współpracy Islamskiej po decyzji prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela, jest rozczarowana reakcją krajów muzułmańskich - oświadczył szef tureckiej dyplomacji Mevlut Cavusoglu.

Turcja sprawuje obecnie przewodnictwo Organizacji Współpracy Islamskiej i prezydent Recep Tayyip Erdogan zaprosił na środę do Stambułu przywódców ponad 50 krajów muzułmańskich.

- Niektóre kraje arabskie słabo zareagowały (na decyzję w sprawie Jerozolimy). Wygląda na to, że niektóre państwa są bardzo nieśmiałe w odniesieniu do Stanów Zjednoczonych - ocenił we wtorek Mevlut Cavusoglu.

Trudne relacje

Na szczyt w Stambule Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie przyślą ministrów spraw zagranicznych. Arabia Saudyjska nie poinformowała, w jaki sposób ma zamiar wziąć udział w spotkaniu.

Relacje tych trzech krajów z Ankarą są trudne - przypomniała agencja Reutera - ponieważ uważają one, że rządząca w Turcji partia prezydenta Erdogana AKP ma powiązania z ugrupowaniami islamskimi, które Kair, Rijad i Abu Zabi uznają za wrogie.

Inne zaproszone państwa również nie poinformowały o tym, kogo przyślą do Stambułu. Cavusoglu apeluje tymczasem do krajów muzułmańskich, by zajęły wspólne stanowisko i zmusiły USA do "wycofania się z błędu", jakim było uznanie Jerozolimy za stolicę Izraela.

W szczycie w Stambule udział weźmie prezydent Iranu Hasan Rowhani, który zapewnił, że jego kraj popiera "nowe powstanie Palestyńczyków" przeciw Izraelowi. Dodał, że podczas środowego szczytu kraje muzułmańskie "bez wątpienia wyrażą swój sprzeciw" wobec decyzji USA.

Wynik interakcji

Irański minister obrony Amir Hatami, który we wtorek rozmawiał ze swym tureckim odpowiednikiem Nurettinem Caniklim, oskarżył niektóre kraje arabskie o to, że skrycie współpracują z Izraelem.

- Jesteśmy głęboko przekonani, że decyzja (w sprawie Jerozolimy) jest wynikiem interakcji między Izraelem a pewnymi państwami muzułmańskimi - powiedział Hatami, cytowany przez irańską agencję Tasnim.

Uwagi irańskiego ministra to aluzja do coraz bardziej jawnej współpracy części państw sunnickich, a zwłaszcza Arabii Saudyjskiej, z Izraelem.

Pod koniec października Stratfor ocenił, że symbolem zwrotu w relacjach saudyjsko-izraelskich było wystąpienie dowódcy izraelskich sił zbrojnych generał Gadiego Eisenkota w saudyjskiej telewizji. Generał powiedział w połowie listopada, że Izrael gotów jest dzielić się z Saudyjczykami danymi wywiadowczymi, by "stawić czoła Iranowi".

Napięcia między szyickim Iranem i sunnicką Arabią Saudyjską nasilają się, odkąd zerwały one stosunki dyplomatyczne w styczniu 2016 roku. Teheran i Rijad walczą o hegemonię w regionie. W odróżnieniu od Saudyjczyków Iran nadal uznaje opozycję wobec Izraela za fundament swej polityki zagranicznej.

W poniedziałek dowódca sił Al-Kuds, specjalnej jednostki Gwardii Rewolucyjnej odpowiedzialnej za operacje poza granicami Iranu, generał Kasem Sulejmani poinformował, że Teheran udzieli "pełnego wsparcia palestyńskim ruchom oporu" przeciw Izraelowi.

Autor: tas/adso / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: