Świat

"Nastąpił zamach stanu". Opozycja chce unieważnienia referendum

Świat

Aktualizacja:
Turecka opozycja żąda unieważnienia referendum (materiał "Faktów" TVN z 17 kwietnia) Fakty TVN
wideo 2/8

Turecka Partia Ludowo-Republikańska (CHP), druga siła polityczna kraju, zgodnie z zapowiedzią wystąpiła w piątek do Rady Stanu, najwyższego organu sądownictwa administracyjnego, o unieważnienie niedzielnego referendum konstytucyjnego.

Podjęcie kroków prawnych z powodu nieprawidłowości, do których miało dojść podczas niedzielnego referendum w sprawie zmiany systemu politycznego z parlamentarnego na prezydencki, zapowiadała zarówno CHP, jak i również opozycyjna prokurdyjska Ludowa Partia Demokratyczna (HDP).

W piątek po południu prawnik CHP Atilla Kart złożył wniosek o uznanie referendum za nieważne. - Czynię to w imieniu 49 milionów obywateli, którzy głosowali w referendum, ponieważ zostało ono sfałszowane - oświadczył.

- Nastąpił zamach stanu. Niestety Najwyższa Komisja Wyborcza (YSK), która stanowi władzę nadzorującą przestrzeganie ładu konstytucyjnego w Republice, odrzuciła wniosek CHP o anulowanie plebiscytu oparty na fakcie, iż karty zawierające 2,5 miliona głosów były pozbawione pieczęci komisji wyborczych. Oznacza to, że dokonano zamachu stanu - dodał adwokat CHP. - Niestety YSK, będąca w tej sprawie najwyższym organem nadzorującym, którego zadaniem jest ochrona ładu konstytucyjnego w Republice, uczestniczyła w tym oburzającym procederze - podsumował opozycyjny prawnik.

Dla komisji to "zwykłe niedbalstwo"

Najwyższa Komisja Wyborcza podczas liczenia głosów w niedzielę wieczorem uznała za ważne również koperty bez pieczęci komisji wyborczej. W ostatnich dniach potwierdziła tę decyzję. Oświadczyła, że brak pieczęci wynikał z "ignorancji lub zwykłego niedbalstwa" członków komisji wyborczych, co nie stanowiło - według niej - wystarczającego powodu do unieważnienia głosów.

Tymczasem opozycyjna Partia Ludowo-Republikańska zakłada, że koperty bez pieczęci mogły zostać nielegalnie dodane do tych zawierających ważne głosy, co stawia pod znakiem zapytania wynik głosowania i wymaga jego unieważnienia. Odpowiedzi "tak" dla reformy zaproponowanej przez prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana było o 1,3 miliona więcej niż przeciwnych zmianie zasad funkcjonowania państwa tureckiego. Zagraniczni obserwatorzy monitorujący przebieg referendum z ramienia OBWE również odnotowali liczne naruszenia reguł wyborczych. Premier Binali Yildirim odrzucił w piątek wszelką możliwość zmodyfikowania rezultatów referendum, na mocy którego zaaprobowana została reforma konstytucyjna przewidująca przekazanie całej władzy wykonawczej prezydentowi Erdoganowi po wyborach wyznaczonych na rok 2019. - Zapytaliśmy narodu i naród zdecydował. Korygowanie woli narodu na drodze sądowej to nie jest droga demokratyczna. Każdy ma prawo odwoływać się, ale naród przemówił. 51,4 proc. oddanych głosów były to odpowiedzi "tak". "Tak" (dla reformy) zostało potwierdzone - oświadczył w piątek Yildirim, po tym gdy CHP zapowiedziała, że zamierza zakwestionować wyniki głosowania.

Autor: aw//kg / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: