Świat

"Idziecie w cholerną parę!". Donald Trump chce cofać rozwój lotniskowców

Świat

[object Object]
Nowy lotniskowiec ma katapultę na prądIngalls Shipbuilding
wideo 2/4

Donald Trump w jednym z wywiadów powiedział, że nie podobają mu się katapulty elektromagnetyczne dla lotniskowców nowej generacji. - To bardzo skomplikowane, trzeba być Einsteinem, żeby to zrozumieć - stwierdził prezydent. Poinformował, że kazał cofnąć się do starszych katapult parowych. Wywołał tym spory szok w amerykańskiej flocie, formalnie ma jednak ograniczone możliwości, by wymusić realizację tego zarządzenia.

Wypowiedź prezydenta dla tygodnika "Time" - oznaczająca próbę ręcznego sterowania takimi detalami, jak wybór katapult dla nowego lotniskowca - wywołała konsternację w US Navy i Pentagonie. - Nie informowaliśmy prezydenta szerzej na temat programu budowy lotniskowca Gerald R. Ford, choć poleciał raz do stoczni i był na okręcie. Wtedy mnie tam nie było, więc nie wiem, skąd ma informacje - tak do słów Trumpa odniósł się mianowany przez niego pełniący obowiązki sekretarz marynarki Sean Stackley - cywilny nadzorca US Navy.

Komentarza na temat zaskakujących słów Trumpa nie udzielił żaden inny urzędnik, wojskowy czy któraś z firm zaangażowanych w projekt. Sama administracja prezydenta też tego nie uczyniła.

"Cyfrowe" są "drogie i bezużyteczne"

Z wypowiedzi Trumpa można wywnioskować, że na pokładzie lotniskowca, który krótko wizytował, aby wygłosić przemówienie na temat obronności, zadał kilka pytań eskortującym go marynarzom. - Zapytałem, czy już nie używacie pary w katapultach? On odparł, że nie. No to zapytałem, jak to działa - opowiadał dziennikarzowi "Time'a" Trump. W odpowiedzi miał otrzymać wyjaśnienie, że zamiast pary jest używany prąd, bo to katapulta elektromagnetyczna. - To zabrzmiało źle. Cyfrowe. Mają cyfrowe. Co to znaczy, że cyfrowe? To jest bardzo skomplikowane, trzeba być Albertem Einsteinem, żeby to pojąć. Więc powiedziałem - bo oni chcą kupić jeszcze więcej lotniskowców - więc zapytałem, który system chcą zastosować. On odparł, że "zostajemy przy cyfrowym". Na to ja powiedziałem, że: "O nie! Idziecie w cholerną parę! Cyfrowe kosztują setki milionów dolarów więcej i są bezużyteczne" - relacjonował w wywiadzie prezydent. W wypowiedzi tej można wskazać kilka niejasności. Nie wiadomo, dlaczego Trump użył słowa "cyfrowa" na określenie katapulty elektromagnetycznej. W dodatku nowa generacja tego urządzenia ma wręcz prostszą konstrukcję niż poprzednia, parowa, bo ma znacznie mniej ruchomych części. Natomiast, rzeczywiście, znacznie bardziej rozbudowana jest zarządzająca katapultą elektronika.

Prezydencki nacisk

Prezydent formalnie nie ma bezpośredniego wpływu na tak drobną kwestię, jednak może próbować wywierać w tej sprawie naciski na Pentagon. Być może w ten sposób chce zwiększyć presję na producenta nowych katapult, bo program ich stworzenia ma poważne opóźnienia i znacząco przekroczył koszty. Podobną taktykę Trump próbował stosować względem koncernu Lockheed Martin, produkującego nowe myśliwce F-35. W tamtym przypadku również oficjalnie wyraził niezadowolenie z możliwości i ceny maszyn, sugerując zamówienie starszych samolotów Boeinga. Trump twierdzi, że dzięki temu udało się znacznie obniżyć cenę F-35, Pentagon i Lockheed Martin tego nie potwierdzają. Teraz, po kolejnej deklaracji prezydenta, w US Navy i amerykańskiej prasie branżowej zapanowała konsternacja. Eksperci wskazują, że cofanie się do katapult parowych spowodowałoby gigantyczne kłopoty. Choć urządzenia elektromagnetyczne sprawiały początkowo sporo problemów, to większość rozwiązano i teraz mają działać dość poprawnie.

Zmienianie konstrukcji lotniskowca, aby dało się zamontować znacznie większe katapulty parowe, wymagające na dodatek połączenia z reaktorami, byłoby bardzo kosztowne i czasochłonne. Spowodowałoby kolejne opóźnienia i przekroczenia kosztów projektu, który i tak ma już znaczne problemy z terminami oraz ceną. Rezygnacja z katapulty elektromagnetycznej (EMALS) pozbawiłaby na dodatek nowe amerykańskie lotniskowce atomowe istotnej części potencjału. Mają one bowiem w założeniu wyrzucać samoloty w powietrze częściej, łagodniej (mniej zużywając samoloty) i nawet takie o znacznie większej masie niż obecne. Na razie urządzenia bywają nadal zawodne, ale to standard w przypadku nowych technologiii US Navy twardo obstaje przy katapultach elektromagnetycznych. Co więcej, spośród nowoczesnych technologii stosowanych na nowych lotniskowcach, akurat EMALS sprawia stosunkowo mało problemów. Znacznie większe są na przykład z nowymi radarami czy systemem zatrzymywania lądujących samolotów. Przez pewien czas zastanawiano się nawet nad rezygnacją z tego drugiego, ale ostatecznie uznano, że istnieje nadzieja, iż uda się unormować jego działanie.

Autor: mk//rzw / Źródło: Time,USNI News,Breaking Defense

Źródło zdjęcia głównego: US Navy

Pozostałe wiadomości