"Ryzyko, które warto podjąć". Pierwsza taka misja NASA

Satelita Swift (wizualizacja)
Teleskop Swift zmierza w stronę ziemi. NASA wysłała misję ratunkową
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: NASA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
NASA wysłała w kosmos misję ratunkową. Mały teleskop Swift, który zaczął zmierzać w stronę ziemskiej atmosfery, zostanie przechwycony przez statek LINK. Spróbuje go złapać robotycznymi ramionami i wynieść z powrotem na bezpieczną orbitę. To pierwsza taka misja w historii.

Spod skrzydła specjalnego samolotu NASA wystrzeliła rakietę, która wyniosła na orbitę statek o nazwie LINK - celem misji jest ratunek dla zasłużonego obserwatorium kosmicznego Swift.

- To jedna z najbardziej udanych misji w historii. Dzięki niej obserwujemy rozbłyski gamma. Odkryliśmy, że komety mogą zmieniać swoją rotację, czy zlokalizowaliśmy część anomalii fal grawitacyjnych. Jest tak wiele rzeczy, który robi Swift i to jeden z powodów, dlaczego NASA chce go ocalić - powiedział naukowiec misji Swift Mike Siegel z Penn State University.

Teleskop przez ponad dwie dekady badał wszechświat. Krążył 600 kilometrów nad ziemią, ale z każdym rokiem drastycznie tracił wysokość. Dziś to już tylko 360 kilometrów nad naszymi głowami. Większość tej utraty to efekt ostatnich dwóch lat i potężnych burz słonecznych.

- Rok temu myśleliśmy, że skończymy misję, że po 20 latach to koniec. Wtedy pojawiło się zainteresowanie ze strony przemysłu. Powiedziano, że rozwijana jest technologia, która pozwoliłaby popracować naszemu teleskopowi kolejne 20 lat. NASA była zainteresowana i był to wspaniały zbieg okoliczności - opowiedział Siegel.

Misja ratunkowa dla satelity Swift

Plan wydaje się prosty - statek podleci do teleskopu, złapie go robotycznymi ramionami i odholuje ponad 200 kilometrów wyżej. Haczyk polega na tym, że to pierwsza taka misja w historii, a ryzyko porażki jest ogromne.

- Jeśli można ocalić satelitę wartego 300 milionów dolarów za cenę 30 milionów dolarów to jest to ryzyko, które warto podjąć. Widzę w tym nie akt desperacji, czy rzut na taśmę, a bardziej niesamowitą okazję - ocenił Siegel.

Teleskop Swift (wizualizacja)
Teleskop Swift (wizualizacja)
Źródło zdjęcia: NASA

Innowacyjna misja, której przygląda się amerykańskie wojsko

W przeszłości usterki na orbicie naprawiali astronauci. Tak było ze słynnym teleskopem Hubble'a, do którego wysłano aż pięć misji. Dlatego dziś cała branża kosmiczna na misję Swift patrzy z nadzieją. Jej sukces otworzy zupełnie nowy rozdział. Agencje będą mogły taniej i szybciej wydłużać pracę swoich satelitów, za które podatnicy płacą setki milionów a nawet miliardy dolarów.

Naukowiec misji Swift wskazał, że pracuje się teraz nad cenną innowacją, rozwijaniem specjalistycznej wiedzy z napraw sprzętowych na odległość. - Mając mniejsze i bardzo zwinne statki odchodzimy do innowacyjności polegającej na serwisowaniu, przepychaniu obiektywu na znacznie wyższy pułap pod inną orbitę, a w nagłych sprawach do bezpiecznego ich ściągnięcia. Tak naprawdę możliwości są tutaj nieograniczone - stwierdził Siegel.

Jest jeszcze jeden podmiot, który przygląda się temu testowi - to Siły Kosmiczne Stanów Zjednoczonych. Zdolność przechwytywania satelitów to dla wojska Święty Graal, bo granica między statkiem serwisowym a maszyną do unieszkodliwiania wrogich celów jest niezwykle cienka.

OGLĄDAJ: "Mojej rodziny nie było stać na wiele, nie mieliśmy pieniędzy". Została legendą NASA
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: