Prezenterka CNN Erin Burnett we wtorek wieczorem w czasie transmisji na żywo była zmuszona przerwać rozmowę ze swoim gościem Danem Dikerem, prezesem Jerozolimskiego Centrum Bezpieczeństwa i Spraw Zagranicznych.
- Słychać syreny i widać pociski przechwytujące. Wiem, że niczego nie przechwyciły, ale mamy jakieś sygnały, więc po prostu wyłączymy mikrofony - poleciła.
Wydarzenia na Bliskim Wschodzie relacjonujemy na żywo w tvn24.pl
Zgodził się z nią Diker, który powiedział, żeby zeszli na dół budynku. - Sytuacja wydaje się poważna - dodał.
Następnie drogę do miejsca schronienia relacjonowała przed kamerami dziennikarka, która oznajmiła, żeby "poruszali się w miarę sprawnie". - Teraz słyszycie syreny i to wszystko w okolicy, w której jesteśmy, w Tel Awiwie. Myślę, że początkowe ostrzeżenie trwało pięć lub sześć minut - mówiła Burnett, zwracając się do widzów.
Konflikt na Bliskim Wschodzie
W sobotę, 28 lutego, Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran, zabijając najwyższego przywódcę ajatollaha Alego Chameneiego i innych wysokich rangą przedstawicieli władz. Teheran w odwecie przystąpił do ataków między innymi na bazy amerykańskie w regionie, jak i obiekty cywilne.
Od tego czasu na Bliskim Wschodzie trwa wymiana ciosów. Jeszcze we wtorek irański Czerwony Półksiężyc informował, że od początku wojny w tym państwie zginęło co najmniej 787 osób.
Opracowały Justyna Sochacka, Kamila Grenczyn