Świat

Tajemnicze drony nad Paryżem. Aresztowano trzech dziennikarzy Al-Dżaziry

Świat

Aktualizacja:

Francuska policja aresztowała trzech dziennikarzy arabskiej telewizji informacyjnej Al-Dżazira, którzy mieli latać dronem nad Paryżem. Przez ostatnie dwie noce donoszono o pięciu bezzałogowych maszynach latających nad stolicą Francji, które wywołały duże poruszenie i zaniepokojenie. Widziano je między innymi nad ambasadą USA, głównymi drogami i najsłynniejszymi zabytkami.

Trzech aresztowanych mężczyzn oficjalnie nie powiązano z tajemniczymi lotami dronów w ciągu ostatnich dwóch nocy. Wiadomo tylko, że policja zatrzymała ich w Lasku Bulońskim na gorącym uczynku, kiedy jeden pilotował bezzałogowca, drugi wszystko filmował a trzeci się przyglądał.

Al-Dżazira nie odniosła się dotąd do zatrzymania.

Niechciani goście

Drony nad Paryżem były obserwowane przez ostatnie dwie noce. Za każdym razem miało być ich pięć. Latały w pobliżu ambasady USA, Pałacu Inwalidów, Wieży Eiffla, Senatu i kilku największych dróg biegnących przez centrum miasta.

Po pierwszym incydencie utworzono specjalną dziesięcioosobową komisję dochodzeniową, która ma za zadanie ustalić, kto stoi za lotami dronów i jakie ma intencje. Największe obawy wiązane są z tym, że mogą to być terroryści zbierający informacje przed ewentualnym zamachem. Jednak mogą to być równie dobrze „dowcipnisie” jak i turyści, którzy nie słyszeli o zakazie lotów dronów nad Paryżem.

Na razie aresztowanych dziennikarzy nie powiązano z całą sprawą.

"Dzwonili z Paryża"

Pojawienie się maszyn m.in. nad ambasadą USA sprawiło, że zainteresowali się nimi Amerykanie, choć być może nie zrobiliby tego tak szybko, gdyby nie telefon ze stolicy Francji.

- Tak, dzwonili do nas w związku z tymi wszystkimi dronami - potwierdził w rozmowie z CNN jeden z urzędników Pentagonu. Nie zdradził, czego tak naprawdę oczekiwałyby od swoich sojuszników w tej sprawie francuskie służby, ale zapewne chodzi o nie tak prostą, jak się okazuje, kwestię wyśledzenia punktów, z których one startują. Francuzi nie mają bowiem pojęcia, skąd drony biorą się nad Paryżem i na wszelki wypadek informują, że "nie zagrażają one bezpieczeństwu" mieszkańców i państwa.

Drażnieni dronami

Francuzi są uczuleni na pojawienia się małych maszyn bezzałogowych, bowiem w ostatnich miesiącach doszło do szeregu incydentów z ich udziałem. Drony latały między innymi nad elektrowniami jądrowymi, bazami wojskowymi czy Pałacem Elizejskim. Nie udało się ustalić, kto nimi sterował.

Do tej pory pociągnięto do odpowiedzialności tylko izraelskiego turystę, który nieświadomy zakazu latania dronami nad stolicą Francji, próbował filmować z powietrza katedrę Notre Dame.

Autor: mk, adso/ja/kwoj / Źródło: "Le Figaro", France 24, Europe 1, CNN, PAP