W wyniku pożaru w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana zginęło 40 osób, a ponad 100 została ranna. Lokal, w którym doszło do tragedii, należy do korsykańskiego małżeństwa Jessiki i Jacques'a Morettich.
Do tej pory wiadomo było, że para kupiła bar w 2015 roku i przebudowała go. W okolicy ma także inne lokale. Bar miał być znany z luźnego podejścia do przepisów bezpieczeństwa, między innymi niezbyt dokładnego sprawdzania wieku przy sprzedaży alkoholu, a także kontroli wnoszonych toreb.
Właściciel lokalu Jacques Moretti został po przesłuchaniu aresztowany. Jego żona, pozostająca na wolności, wyszła z prokuratury ze swoimi adwokatami.
Właściciele mieli kasować zdjęcia i filmy potencjalnie "przydatne w śledztwie"
Para w oświadczeniu wydanym w tym tygodniu stwierdziła, że jest "zdruzgotana i pogrążona w żalu". Obiecała przy tym "pełną współpracę" w śledztwie. "The Guardian" ujawnił, że działania pary tego nie potwierdzają.
Romain Jordan i Ronald Asmar, prawnicy z genewskiej kancelarii Merkt, poinformowali, że gdy strażacy gasili pożar, właściciele baru dezaktywowali konta na Instagramie i Facebooku, "usuwając zdjęcia i filmy, które mogłyby być przydatne w śledztwie".
"Taka postawa powinna natychmiast zaalarmować prokuratorów" - dodał Jordan, który wraz z Asmar był obecny podczas przesłuchania Morettich w piątek. Twierdził, że władze początkowo starały się nie dopuścić prawników reprezentujących rodziny do udziału w rozprawie. "Władze dopiero teraz zaczynają w pełni analizować śledztwo" - wskazał.
Jordan powiedział, że wszyscy, a zwłaszcza mieszkańcy francuskojęzycznej części Szwajcarii, zostali "osobiście dotknięci tragedią na jakimś poziomie".
Właściciel lokalu skazany za sutenerstwo i oszustwo
"Jacques Moretti ma już na koncie wcześniejsze przestępstwa. We wrześniu 2008 roku, wraz z dwoma innymi mężczyznami, stanął przed sądem pod zarzutem stręczycielstwa. 20 listopada tego samego roku Sąd Najwyższy w Annecy wydał wyrok" - relacjonuje "Le Parisien".
Jak opisano, według stenogramu rozprawy sądowej, mężczyzna, "został oskarżony o 'rekrutowanie, szkolenie lub uwodzenie' kilku kobiet w La Clusaz między latem 2004 a listopadem 2005 roku 'w celu uprawiania przez nie prostytucji'".
Następnie oskarżono go o "czerpanie korzyści z tej prostytucji, działając jako pośrednik między osobą uprawiającą prostytucję a inną osobą wykorzystującą lub płacącą za prostytucję innych" - ustalono.
Sąd stwierdził, że czyny "zostały popełnione wobec kilku osób namawianych do uprawiania prostytucji poza granicami kraju, w tym przypadku w Szwajcarii, przez kilka osób działających jako sprawcy lub wspólnicy, nie tworząc zorganizowanej grupy, a konkretnie poprzez rekrutację, zatrudnianie, ustalanie stawek i określanie liczby klientów".
Mężczyzna był podejrzany o umieszczenie kobiet (czterech zidentyfikowanych i kilku innych nieznanych) zmuszanych do prostytucji w mieszkaniu przy Rue du Lièvre w Genewie w Szwajcarii, w salonie masażu.
Był on również podejrzany o rekrutowanie kobiet do pracy jako prostytutki w salonach prowadzonych przez innych mężczyzn w Bernie i Solurze w Szwajcarii.
Ostatecznie francuski wymiar sprawiedliwości uniewinnił mężczyznę od zarzutu sutenerstwa popełnionego w Szwajcarii. Uznał go jednak winnym tego samego zarzutu za przestępstwa popełnione we Francji.
Mężczyzna został skazany na 12 miesięcy pozbawienia wolności, w tym osiem w zawieszeniu. Nie trafił jednak do więzienia, ponieważ od 19 listopada 2005 roku do 9 marca 2006 roku przebywał w areszcie tymczasowym. Następnie został objęty nadzorem sądowym.
Jak ustalił "Le Parisien", Jacques Moretti został również skazany na dwa lata więzienia za oszustwo. Wcześniej, około trzydzieści lat temu był zamieszany w sprawę porwania i uwięzienia, ale nie został oskarżony.
Autorka/Autor: asty/akw
Źródło: PAP, Guardian, La Parisien
Źródło zdjęcia głównego: ALESSANDRO DELLA VALLE/PAP/EPA