Do zdarzenia doszło w niedzielę po południu. Pożar wybuchł w sklepie z papierosami elektronicznymi przy Union Street, znajdującym się obok dworca kolejowego Glasgow Central Station, najruchliwszej stacji kolejowej w Szkocji. Ogień rozprzestrzenił się i po kilku godzinach doprowadził do częściowego zawalenia się budynku.
Szkocka straż pożarna poinformowała w niedzielę, że nie ma informacji o ofiarach. Zaapelowała też do mieszkańców o unikanie tej okolicy. Strażacy walczyli z ogniem jeszcze po kilkunastu godzinach od zgłoszenia. W szczytowym momencie w akcji brało udział 18 wozów strażackich i ponad 60 strażaków. W poniedziałek rano działania służb trwały, a na miejscu nadal pracowało dziewięć wozów strażackich i trzy podnośniki - przekazano w komunikacie o 6.30.
Dworzec nieczynny do odwołania
BBC podało, że ogień nie przedostał się do budynku dworca. National Rail przekazała, że nie odnotowano żadnych jego istotnych uszkodzeń, stacja będzie jednak zamknięta do odwołania. Według przewoźnika nie wiadomo, kiedy otworzy się ponownie. "Spodziewamy się, że utrudnienia na trasach do, z i przez Glasgow Central będą utrzymywać się co najmniej do końca dnia" - poinformowano w oświadczeniu.
Właściciele kilku firm mieszczących się w budynku ogarniętym pożarem, w tym kawiarni i salonu tatuażu, napisali w mediach społecznościowych, że zostały one zniszczone. Z powodu pożaru ewakuowano również gości pobliskiego hotelu Voco Grand Central - poinformował zarząd hotelu.
BBC pisze, że budynek, w którym doszło do pożaru, jest znany jako Union Corner - znajduje się na skrzyżowaniu Union Street i Gordon Street i pochodzi z 1851 roku. Jest zatem starszy niż mieszczący się obok dworzec, który został otwarty w 1879 roku.
Opracowała Paulina Borowska / am
Źródło: PAP, BBC, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Jeff J Mitchell/Getty Images