Szef Rady Europejskiej: musimy się bardziej angażować na Bliskim Wschodzie

TVN24


Unia Europejska powinna być bardziej aktywna i zaangażowana na Bliskim Wschodzie w związku ze wzrostem napięć w tym regionie po zabiciu przez USA irańskiego generała Kasema Sulejmaniego - oświadczył szef Rady Europejskiej Charles Michel. Wcześniej wezwał prezydenta Iranu Hasana Rowhaniego do przestrzegania porozumienia nuklearnego.

Czytaj o reakcji Iranu po zabiciu generała Sulejmaniego

- Unia Europejska musi odgrywać rolę na poziomie zewnętrznym. Mamy 500 milionów obywateli, jesteśmy potęgą gospodarczą. Jestem przekonany, że powinniśmy bardziej promować na poziomie międzynarodowym nasze wartości i interesy. Powinniśmy być zaangażowani na Bliskim Wschodzie – powiedział Charles Michel na czwartkowej konferencji prasowej w Zagrzebiu.

Przewodniczący Rady Europejskiej rozmawiał wcześniej tego dnia z prezydentem Iranu Hasanem Rowhanim, którego wezwał do przestrzegania porozumienia nuklearnego.

"Nie powinniśmy tylko obserwować"

Władze irańskie w niedzielę oświadczyły, że nie będą dłużej przestrzegać limitów z tej umowy, zawartej w 2015 roku ze światowymi mocarstwami.

Michel poinformował, że w sobotę udaje się do Turcji i Egiptu, gdzie będzie rozmawiał z partnerami UE.

- Nie powinniśmy tylko obserwować, jak inni podejmują za nas decyzje. Chcę, by Europa była "częścią gry" i była w stanie promować i chronić swoje wartości - zaznaczył. - Chcę wykorzystywać różne kanały komunikacji, bo dialog jest bardzo ważny, by podejmować kroki w odpowiednim kierunku. Dlatego z naszymi partnerami będziemy dalej prowadzić ten dialog - dodał.

Ograniczona reakcja UE

Dotąd reakcja UE na wydarzenia na Bliskim Wschodzie była ograniczona i sprowadzała się do oświadczeń przedstawicieli instytucji, w tym szefa unijnej dyplomacji, wzywających do powściągliwości.

Na piątek w Brukseli zaplanowano nadzwyczajne spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich.

Zapowiedzi Michela kontrastują z zachowawczością przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, choć to ona zapowiadała jeszcze przed nominacją, że jej KE będzie "geopolityczna".

Szef Rady Europejskiej, który przyjechał do stolicy Chorwacji na inaugurację prezydencji tego kraju w UE, podkreślał, że spokój i bezpieczeństwo na Bliskim Wschodzie są konieczne, by zapewnić stabilność i dobrobyt Europie.

- W bliskiej współpracy z krajami członkowskimi chcę, żeby Europa była bardziej włączona w to, co się dzieje poza nią, i działała, uwzględniając nie tylko krótkoterminową, ale też średnioterminową i długoterminową perspektywę - powiedział.

Jak podkreślił, umowa atomowa z Iranem nie jest idealnym porozumieniem, ale wyznacza ramy do negocjacji z tym krajem. - W najbliższych dniach i tygodniach będziemy mocno zaangażowani w ten temat. Wysoki przedstawiciel (UE - red.) do spraw zagranicznych Josep Borrell ma ważną rolę do odegrania, jeśli chodzi o koordynację stanowisk. Ważną rolę mają też Francja, Niemcy i Wielka Brytania (które negocjowały umowę z Teheranem) - mówił Michel.

Sytuacja w Libii

Przewodniczący Rady Europejskiej zwrócił uwagę na trudną sytuację w Libii, gdzie zaostrza się konflikt między dwoma rywalizującymi ze sobą ośrodkami władzy - uznawanym przez ONZ rządem jedności narodowej Mustafy as-Saradża i rządem w Bengazi utworzonym przez generała Chalifę Haftara, dowódcę Libijskiej Armii Narodowej (ANL). Podjęta w środę przez rząd Włoch próba mediacji między zwaśnionymi stronami spaliła na panewce.

- Czy to jest proste? Nie. Sytuacja jest złożona, ale spójrzmy na porozumienie nuklearne z Iranem. Nawet jeśli USA, nasz ważny sojusznik, postanowiły wycofać się z tego porozumienia, UE postanowiła je utrzymać, bo zapewnia ono kanał komunikacji pozwalający redukować ryzyko w regionie. Dyskutujemy z liderami z regionu i świata, wzywając ich do deeskalacji. Mamy silną wolę polityczną, by bardziej angażować się w wymiarze międzynarodowym - podkreślił Michel.

Zapowiedź odwetu

Generał Kasem Sulejmani, dowódca elitarnej irańskiej jednostki wojskowej Al-Kuds, zginął 3 stycznia w w Bagdadzie w ataku rakietowym sił USA. Atak ten wywołał masowe demonstracje w Iranie i zaostrzył napięcia na linii Waszyngton-Teheran.

Irańczycy zapowiedzieli odwet. W nocy z wtorku na środę amerykańska baza lotnicza Al Asad w pobliżu miasta Hit w środkowym Iraku oraz lotnisko wojskowe Irbilu w irackim Kurdystanie zostały ostrzelane pociskami wystrzelonymi z terytorium Iranu.

Irański atak na bazy USA w Iraku
PAP/Reuters

Autor: tas/adso / Źródło: PAP