Szef Pentagonu: większość źródeł potwierdza, że eksplozja w Bejrucie była wypadkiem

TVN24 | Świat

Autor:
tas\mtom
Źródło:
PAP

- Dostępne informacje nie pozwalają jeszcze na jednoznaczną ocenę, ale większość źródeł potwierdza, że to był wypadek - oznajmił Mark Esper, mówiąc o tragicznej w skutkach eksplozji w Bejrucie.

W wyniku eksplozji w porcie w Bejrucie zginęły co najmniej 154 osoby, a około 5 tys. zostało rannych. Znaczna część miasta została zniszczona. Według libańskich władz straty mogą sięgać 10-15 miliardów dolarów. 

- Naturalnie, jest to tragedia. Rozmawiamy z Libanem o naszej pomocy - podkreślił szef Pentagonu Mark Esper.

Stanowisko Espera różni się od oceny szefa personelu Białego Domu Marka Meadowsa, który stwierdził w środę, że rząd Stanów Zjednoczonych nie wyklucza całkowicie, że eksplozja w Bejrucie była atakiem. Meadows dodał przy tym, że USA nadal gromadzą informacje wywiadowcze na temat tego wybuchu.

CZYTAJ: Co najmniej 135 osób nie żyje, tysiące rannych. Co wiemy o eksplozji w Bejrucie?

Fala uderzeniowa zniszczyła ogromny obszar miasta PAP/EPA/IBRAHIM DIRANI/DAR AL MUSSAWIR

Dzień wcześniej prezydent USA Donald Trump nazwał wybuch w porcie w Bejrucie "atakiem prawdopodobnie spowodowanym przez bombę". Podczas konferencji prasowej w Białym Domu Trump powiedział, że spotkał się z "niektórymi wielkimi amerykańskimi generałami" i oni "wydają się sądzić", że w Bejrucie "był atak, była jakiegoś rodzaju bomba".

Saletra amonowa

Jako przyczynę tragedii rząd Libanu podaje wybuch składowanych w porcie 2 750 ton saletry amonowej (azotanu amonu) wcześniej skonfiskowanej przez władze. Do eksplozji miało dojść podczas spawania otworu w magazynie, co miało zapobiec kradzieży.

Prezydent Libanu Michal Aoun napisał na Twitterze, że "jest nie do przyjęcia" aby 2 750 ton saletry amonowej było przechowywanych w portowym magazynie przez 6 lat bez żadnych środków zabezpieczających. Aoun zapowiedział, że osoby odpowiedzialne za tragedię "poniosą najsurowszą karę".

Autor:tas\mtom

Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: