Plan dla wschodniej flanki NATO zagrożony. Prezydenci Erdogan i Duda rozmawiali

TVN24


Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan powiedział, że Turcja sprzeciwi się natowskiemu planowi obrony dla państw bałtyckich i Polski, jeśli sojusznicy z NATO nie uznają kurdyjskich ugrupowań, z którymi walczy Ankara, za terrorystów. Przed wylotem na szczyt Sojuszu do Londynu Erdogan rozmawiał z prezydentem Andrzejem Dudą.

Przed wylotem na szczyt Sojuszu Recep Tayyip Erdogan pojawił się na konferencji prasowej w stolicy Turcji, Ankarze.

Przekazał, że rozmawiał w poniedziałek z prezydentem Andrzejem Dudą. Prezydenci zgodzili się, by wspólnie w liderami państw bałtyckich przedyskutować te kwestie w Londynie, siadając naprzeciwko siebie.

- Z przyjemnością wspólnie porozmawiamy o tych problemach - powiedział prezydent Turcji, odnosząc się do planu obrony dla wschodniej flanki Sojuszu.

Jak pisze agencja Reutera, Erdogan zastrzegł jednak, że "jeżeli nasi przyjaciele w NATO nie uznają za organizacje terrorystyczne tych, które my (Turcja - red.) uważamy za terrorystów, to sprzeciwimy się wszelkim krokom podejmowanym w tym kierunku".

Szczerski: to była bardzo dobra rozmowa

Informację o rozmowie prezydentów Dudy i Erdogana potwierdził szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski. - Rozmowa była bardzo dobra, prezydent Duda liczy na jej kontynuowanie podczas szczytu w Londynie - powiedział.

Szczerski, który towarzyszy prezydentowi Dudzie podczas spotkania liderów państw Sojuszu Północnoatlantyckiego w Londynie, poinformował, że rozmowa odbyła się z inicjatywy Dudy.

Wzmocnienie wschodniej flanki zagrożone?

O tym, że Turcja odmawia poparcia nowych planów obronnych NATO dla Polski i krajów bałtyckich, dopóki Sojusz nie zaoferuje jej politycznego poparcia w walce przeciw kurdyjskim milicjom YPG w Syrii, poinformował w ubiegły wtorek Reuters. Agencja powołała się na czterech wysokiej rangi przedstawicieli NATO.

Ankara miała poinstruować swego przedstawiciela w NATO, by nie podpisywał planów dotyczących pomocy dla Polski i krajów bałtyckich.

Kłopotliwe stanowisko Turcji przed rocznicowym szczytem NATO jest probierzem głębokiego podziału między Ankarą i Waszyngtonem w sprawie tureckiej ofensywy w północno-wschodniej Syrii przeciw kurdyjskim milicjom - ocenił Reuters.

Plany wzmocnienia obrony krajów bałtyckich i Polski w związku z agresywną polityką Federacji Rosyjskiej wymagają jednomyślnej aprobaty wszystkich 29 państw członkowskich Sojuszu Atlantyckiego.

Delegacje NATO starają się pozyskać poparcie wszystkich członków. Bez Ankary Sojuszowi trudno będzie szybko wzmocnić mechanizmy obronne dla Europy Środkowo-Wschodniej.

Wschodnia flanka NATO
Maciej Zieliński / PAP

"Spotkanie przywódców" NATO w Londynie

Przywódcy 29 państw NATO spotykają się we wtorek i w środę w Londynie oraz podlondyńskim Watford, by uczcić 70. rocznicę powstania Paktu Północnoatlantyckiego. Jednak jak na "najsilniejszy sojusz militarny w historii", jak często określane jest NATO i tak okazały jubileusz, obchody są raczej skromne. Jak zauważają komentatorzy, świadczy o tym już sam fakt, że w oficjalnych dokumentach czy wypowiedziach nie pojawia się słowo "szczyt", lecz znacznie skromniejsze określenie "spotkanie przywódców".

Dodatkowo spotkanie przywódców będzie raczej krótkie - zacznie się we wtorek wieczorem uroczystą kolacją, którą wyda królowa Elżbieta II w Pałacu Buckingham, zaś następnego dnia przywódcy państw członkowskich będą przez trzy godziny obradować w Watford.

W ocenie analityków, nie należy się też spodziewać przełomowych deklaracji - przywódcy państw członkowskich mają potwierdzić zobowiązanie do kolektywnej obrony oraz zatwierdzą poczynione już uzgodnienia na temat nowego podziału obciążeń finansowych, tak aby USA płaciły mniej, a europejscy członkowie więcej.

Żołnierze i wydatki na obronę w NATO
PAP

Autor: ft/adso / Źródło: reuters, pap

Tagi:
Raporty: