Armenia, położona między Europą i Azją, jeszcze do niedawna stawiała na strategiczne partnerstwo z Rosją. Po rozpadzie Związku Radzieckiego blisko trzymilionowe państwo na Kaukazie Południowym było jednym z głównych partnerów handlowych Rosji, dokąd eksportowało warzywa, owoce i wino.
Armenia nadal jest członkiem Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, zainicjowanej przez Władimira Putina. W ramach członkostwa płaci m.in. niższą cenę za rosyjski gaz. Należy także do innego kremlowskiego projektu, Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, nazywanej sojuszem "anty-NATO".
W mieście Giumri na północnym zachodzie kraju stacjonują ponad trzy tysiące rosyjskich żołnierzy 102. bazy wojskowej. Stąd do stolicy, Erywania, jest 126 kilometrów. Lotnisko Erebuni - położone w odległości zaledwie siedmiu kilometrów od centrum Erywania - jest miejscem dyslokacji rosyjskich myśliwców MiG-29 i śmigłowców Mi-24.
- W jaki sposób władze w Erywaniu chcą się uniezależnić od Kremla?
- W czerwcu w Armenii odbędą się wybory parlamentarne. Na kogo stawia Władimir Putin?
Sojusznik Rosji wysyła jednak coraz wyraźniejsze sygnały, że chce się uwolnić ze strefy wpływów Kremla.