|

Moskwa traci sojusznika? "Synchronizowania zegarków nie będzie"

Rosyjski kontyngent na terenie Armenii (13.11.2020)
Rosyjski kontyngent na terenie Armenii (13.11.2020)
Źródło zdj. gł.: Hayk Baghdasaryan/PHOTOLURE/EPA/PAP
To symboliczne wydarzenie. Armenia, była poradziecka republika na Kaukazie Południowym, gdzie wciąż stacjonują rosyjscy żołnierze, gości europejskich przywódców, którzy rozmawiają o jedności i bezpieczeństwie Europy. Erywań wysyła kolejny sygnał Kremlowi, że chce się uwolnić z jego strefy wpływów. Jakie ma szanse? Artykuł dostępny w subskrypcji

Armenia, położona między Europą i Azją, jeszcze do niedawna stawiała na strategiczne partnerstwo z Rosją. Po rozpadzie Związku Radzieckiego blisko trzymilionowe państwo na Kaukazie Południowym było jednym z głównych partnerów handlowych Rosji, dokąd eksportowało warzywa, owoce i wino.

Armenia nadal jest członkiem Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, zainicjowanej przez Władimira Putina. W ramach członkostwa płaci m.in. niższą cenę za rosyjski gaz. Należy także do innego kremlowskiego projektu, Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, nazywanej sojuszem "anty-NATO".

W mieście Giumri na północnym zachodzie kraju stacjonują ponad trzy tysiące rosyjskich żołnierzy 102. bazy wojskowej. Stąd do stolicy, Erywania, jest 126 kilometrów. Lotnisko Erebuni - położone w odległości zaledwie siedmiu kilometrów od centrum Erywania - jest miejscem dyslokacji rosyjskich myśliwców MiG-29 i śmigłowców Mi-24.

Z tego artykułu dowiesz się:
  • W jaki sposób władze w Erywaniu chcą się uniezależnić od Kremla?
  • W czerwcu w Armenii odbędą się wybory parlamentarne. Na kogo stawia Władimir Putin?

Sojusznik Rosji wysyła jednak coraz wyraźniejsze sygnały, że chce się uwolnić ze strefy wpływów Kremla.

Pozostało 82% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: