Syreny alarmowe w trakcie relacji naszego korespondenta. "Chciałem powiedzieć, że to był spokojny poranek"
Po ogłoszeniu wyboru Modżtaby Chameneiego na nowego najwyższego przywódcę Iranu z kraju wystrzelono w niedzielę w kierunku Izraela kolejną salwę pocisków - ogłosił państwowy irański nadawca radiowo-telewizyjny IRIB, którego komunikat przytoczyła agencja AFP.
Iran uderza w Izrael. Rozbrzmiały syreny alarmowe
Sytuację w Izraelu po irańskich atakach relacjonował z Tel Awiwu korespondent "Faktów" TVN Jacek Tacik.
- Chciałem powiedzieć, że to był spokojny poranek - powiedział w czasie, gdy w tle rozległ się odgłos alarmu rakietowego. Jak tłumaczył, kilka minut wcześniej otrzymał informację o wystrzelonych z Iranu rakietach balistycznych zmierzających w stronę Izraela.
- Jesteśmy w miejscu, które jest dość bezpieczne. Jeżeli sytuacja się zmieni, oczywiście poinformuję i będziemy musieli się stąd ewakuować. Na razie sytuacja wydaje się pod kontrolą - zapewniał korespondent.
Mówił też, że był to już trzeci alarm, jaki usłyszał tego ranka w Tel Awiwie. - To nie jest duża liczba, biorąc pod uwagę alarmy wczoraj i przedwczoraj, ale to także pierwszy taki alarm, czy jeden z pierwszych takich alarmów od czasu, kiedy w Iranie jest następca Alego Chameneiego, byłego zamordowanego przywódcy politycznego i duchowego tego kraju - dodał.
Reuters podał, że od 28 lutego, czyli początku konfliktu na Bliskim Wschodzie, w Izraelu zginęło dwóch żołnierzy, służących w południowej części Libanu, oraz 11 cywilów - w tym dziewięcioro w irańskim ataku rakietowym z 1 marca na Bet Szemesz niedaleko Jerozolimy.
Autorka/Autor: Mikołaj Stępień /akw
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24