Konflikt w Sudanie nie ustaje. Prezydent: protesty nie zmuszą mnie do ustąpienia

Świat


Rządzący od 30 lat prezydent Sudanu Omar Baszir zapowiedział w środę podczas wiecu w Chartumie, że masowe protesty nie skłonią go do oddania władzy i ustąpienia. W tym samym czasie w sudańskiej stolicy trwały wielotysięczne demonstracje przeciwników Baszira.

- Dla tych, którzy chcą przejęcia władzy, istnieje tylko jedna droga: prowadzi ona przez urny wyborcze, przez wolne i uczciwe wybory - powiedział 75-letni Omar Baszir podczas wystąpienia na wiecu, którym miał uspokoić nastroje w stolicy. Jak donosiły media relacjonujące to wystąpienie, prezydent "tańczył do patriotycznej muzyki i wymachiwał żwawo laską", co ich zdaniem miało podkreślać, że panuje nad sytuacją.

Ofiary protestów

Reuters zauważał, że wystąpienie Baszira miało na celu załagodzenie narastającego konfliktu społecznego, jednak zdaniem agencji celu tego nie udało się osiągnąć. Kiedy prezydent przemawiał do swych zwolenników, domagający się jego ustąpienia demonstranci, którzy od prawie miesiąca zbierają się na ulicach sudańskiej stolicy, wznosili okrzyki "Wolność! Wolność!".

W środę środowiska lekarskie poinformowały, że od początku tygodnia zginęła jedna osoba, a sześć odniosło poważne rany. Doniesienia te zostały zdementowane przez ministerstwo zdrowia, które w oświadczeniu opublikowanym za pośrednictwem rządowej agencji SUNA wskazało, że dane z placówek medycznych tego nie potwierdzają: żadnemu uczestnikowi protestów nie była udzielana pomoc medyczna - podkreślono.

Od początku protestów według oficjalnych danych miało zginąć w nich co najmniej 20 osób, w tym dwóch funkcjonariuszy służb porządkowych. Organizacja Amnesty International informowała wcześniej o co najmniej 37 zabitych.

Chcą dymisji prezydenta

Początkowo powodem protestów były rosnące ceny, a także niedobory żywności i paliw oraz brak dewiz. Protestujący zaczęli jednak stosunkowo szybko żądać również dymisji Omara Baszira. Stało się tak, gdy do opinii publicznej dotarły informacje o planach szefa państwa odnośnie do zmian w ustawie zasadniczej, co miałoby umożliwić Baszirowi utrzymanie władzy także po zakończeniu obecnej kadencji w 2020 roku.

W niedzielę na ulice stolicy Sudanu, Chartumu, wyszły tysiące demonstrantów domagających się dymisji prezydenta i rozpoczęcia reform gospodarczych. Policja użyła wobec protestujących gazu łzawiącego.

Demonstrujący zebrali się w pięciu różnych miejscach Chartumu, by następnie rozpocząć marsz w kierunku pałacu prezydenta w centrum stolicy. Na głównych placach miasta nocą z soboty na niedzielę zgromadziły się siły porządkowe.

Ze względu na protesty 23 grudnia w stolicy "do odwołania" zamknięto szkoły. Resort edukacji zapowiedział, że zostaną ponownie otwarte we wtorek.

Prezydent oskarżony o ludobójstwo

Blisko 39-milionowy Sudan rozwija w ostatnich latach eksploatację zasobów ropy naftowej i złota, ale według Banku Światowego 60-75 proc. ludności nadal żyje z rolnictwa. Ogromna większość Sudańczyków cierpi biedę, utrzymując się za równowartość mniej niż jednego dolara dziennie.

W 2009 roku Omar Baszir został pierwszym w historii urzędującym prezydentem oskarżonym przez Międzynarodowy Trybunał Karny o zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne i ludobójstwo w sudańskiej prowincji Darfur. MTK wystawił za nim dwa nakazy aresztowania - w 2009 i 2010 roku.

Omar al-Baszir rządzi Sudenem od 30 lat Jesse B. Awalt | US Navy

Autor: ft//now / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: