Były doradca Trumpa: do diabła z Wall Street

TVN24


Prezydent USA Donald Trump "broni bijącego serca kapitalizmu USA", a więc "do diabła z Wall Street!" - stwierdził w środę w rozmowie z agencją Reutera były strateg Białego Domu i były prezydencki doradca Steve Bannon. Odniósł się w ten sposób do obaw inwestorów o wojnę handlową wywołaną polityką prezydenta USA.

- Spytajcie ludzi pracujących z Ohio, Pensylwanii i Michigan o Wall Street. Wall Street popierała wyprowadzanie z kraju naszych miejsc pracy i cieszyła się z tego. Do diabła z Wall Street, jeśli im się to nie podoba - powiedział Bannon, mówiąc o polityce gospodarczej Trumpa.

- Czas najwyższy, żeby ktoś im się postawił, i Donald Trump jest do tego doskonały. (...) Trump broni bijącego serca amerykańskiego kapitalizmu, naszej innowacyjności - dodał w telefonicznym wywiadzie dla Reutera.

Bannon, który utrzymuje związki z Białym Domem, powiedział, że oclenie chińskich produktów jest jasnym sygnałem dla Pekinu, że "gra ciągłego opóźniania dobiegła końca". Stwierdził, że Chiny w końcu będą musiały się odnieść do problemu wymuszania przez chińskie firmy transferu technologii.

Pekin poinformował wcześniej w środę, że zamierza wprowadzić 25-procentowe cła odwetowe na 106 amerykańskich towarów, w tym wiele produktów rolnych.

- To oczywiste, że Chińczycy nie mają żadnej realnej odpowiedzi na to - stwierdził Bannon. - Nakładając cła na produkty rolne i unikając problemu technologii, pokazali jeszcze raz, że traktują nas nie inaczej niż państwo lenne.

Wojna handlowa z Chinami

Eksperci i prasa finansowa ostrzegają, że wojna handlowa między USA a Chinami będzie miała fatalne konsekwencje dla gospodarki USA, tamtejszych miejsc pracy i globalnej wymiany handlowej, a zatem również światowej koniunktury.

Po ogłoszeniu w środę chińskich retorsji notowania na Wall Street spadały już na otwarciu, straciły flagowe indeksy w Paryżu, Londynie i Frankfurcie. Spadł więc kurs dolara i notowania surowców, w górę poszła cena złota.

Inwestorzy lokowali środki w bezpiecznych aktywach, jak Bundy - obligacje niemieckie - oraz papiery dłużne rządów Francji i Wielkiej Brytanii.

Po ogłoszeniu przez Trumpa 21 marca decyzji o nałożeniu taryf na stal i aluminium oraz sankcji celnych i inwestycyjnych wobec Chin, Dow Jones stracił ponad 700 punktów, a Wall Street zaliczyła wtedy najgorszy tydzień od ponad dwóch lat. "Wall Street Journal" ostrzegł, że nakładając cła, Trump rozpoczął "swoją wojnę handlową", która nie będzie jednak prawdopodobnie wyglądać zgodnie z jego oczekiwaniami.

Szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) Christine Lagarde podkreśla w swych wypowiedziach, że w wojnach handlowych nie ma zwycięzców, a makroekonomiczne konsekwencje ceł importowych USA będą poważne, jeśli inne kraje odpowiedzą własnymi taryfami.

Autor: pk/adso / Źródło: PAP, Reuters