Świat

Steinbach: Niemcy niewolniczo pracowali dla Polaków

Świat

Aktualizacja:

- Miliony Niemców było zmuszanych przed wypędzeniem do pracy przymusowej - nie tylko dla Związku Radzieckiego, ale także dla Polski, Czechosłowacji i Jugosławii - stwierdziła szefowa Związku Wypędzonych Erika Steinbach. - Ta wypowiedź jest skandaliczna - ocenił w TVN24 poseł Paweł Zalewski.

Dziś już wiemy, że miliony Niemców było zmuszanych przed wypędzeniem do pracy przymusowej - nie tylko dla Związku Radzieckiego, ale także dla Polski, Czechosłowacji i Jugosławii. Europa Środkowo-Wschodnia była przez wiele lat po wojnie gigantycznym obszarem niewolniczym. Erika Steinbach

Polacy: To skandal

Oburzenia słowami Eriki Steinbach nie kryje politolog, prof. Aleksander Smolar. Jak skomentował, najpierw trzeba powiedzieć kto był winien wybuchu II wojny światowej, a dopiero w tym kontekście można mówić o konsekwencjach, które dotknęły również Niemców. - Oczekujemy od władz niemieckich, że się ustosunkują do wypowiedzi pani Steinbach - stwierdził prof. Smolar.

Prof. Aleksander Smolar: Nie wpisywałbym tej wypowiedzi w stosunki polsko-niemieckie/TVN24TVN24

O "wyjęciu z kontekstu" i "przestawianiu faktów" mówił także poseł, członek Komisji Spraw Zagranicznych Paweł Zalewski. - Wypowiedzi Steinbach są skandaliczne – ocenił. Jak jednak dodał, szokujące słowa szefowej Związku Wypędzonych "nie budzą już takich emocji jak kiedyś". - Trzeba reagować na pewnym poziomie i to się dzieje - powiedział.

"To walka z wiatrakiem"

"To skandaliczna wypowiedź, ale dobrze, że już nie podchodzimy do niej aż tak emocjonalnie"/TVN24TVN24

W opinii Jana Rokity, Polska nie powinna angażować się na poziomie polityki zagranicznej w spory z poglądami Eriki Steinbach. - Nie należy się bić z poglądami czy interpretacjami historii - uznał Rokita. - Walka z poglądami Steinbach - to walka z wiatrakiem, ze złudą - ocenił. - Nie sądzę, żeby udało się uzgodnić wspólną niemiecką i polską wersję historii - dodał.

Zdaniem Rokity, zamiast wdawać się w spory, należy raczej zająć się współczesną polityką zagraniczną.

Zgoda z rządem

Steinbach nie kryła zadowolenia i wyraziła swoje podziękowania dla rządu za powołanie fundacji. - Niemiecki Związek Wypędzonych podejmie niezależną decyzję o tym, kto będzie go reprezentował we władzach centrum upamiętniającego powojenne wysiedlenia - mówiła Steinbach.

Rokita: Erika Steinbach interpretuje po swojemu. To nie są fakty historyczne/TVN24TVN24

- W tej sprawie jest od początku zgodność zarówno z kanclerz Angelą Merkel, jak i z sekretarzem stanu Berndem Neumannem. Stanowisko kanclerz - przedstawione zarówno wobec mnie, jak i całego prezydium BdV - było jasne: mamy oczywiste prawo podjąć tę decyzję w sposób autonomiczny. Doniesienia, z których wynika co innego, nie są trafne - podkreśliła szefowa Związku Wypędzonych.

Steinbach nawiązała w ten sposób do spekulacji prasy o tym, że szefowa niemieckiego rządu Angela Merkel w obawie przed pogorszeniem stosunków z Polską oraz socjaldemokracją SPD, miała ją nakłaniać do rezygnacji z zasiadania we władzach przyszłej fundacji.

Kto we władzach?

Steinbach odniosła się do kwestii wyboru władz fundacji, w którym zasiadać ma 12 osób, w tym trzy właśnie ze Związku Wypędzonych. - Związek Wypędzonych będzie mieć trzech przedstawicieli w gremium decyzyjnym fundacji. Kto nas będzie reprezentować, o tym zdecydujemy samodzielnie - powiedziała Steinbach.

Duże zasługi

Szefowa Związku Wypędzonych nie miała wątpliwości, że to powołana z jej inicjatywy fundacja "Centrum przeciwko Wypędzeniom" wpłynęła na decyzję rządu utworzenia w Berlinie centrum upamiętniającego wysiedlenia Niemców po II wojnie światowej.

- Dla członków pokolenia, które przeżyło wysiedlenia jest pocieszające, że u schyłku ich życia ich los nie popada w zapomnienie, ale będzie miał trwałe miejsce w pamięci naszej ojczyzny - powiedziała.

Źródło: TVN24, PAP