Starcia podczas referendum w Egipcie. Ofiara śmiertelna

Świat

Aktualizacja:

Jedna osoba zginęła w starciach pomiędzy siłami bezpieczeństwa a zwolennikami obalonego prezydenta Mohammeda Mursiego podczas trwającego w Egipcie referendum konstytucyjnego.

25-letni mężczyzna zginął podczas starć, do jakich doszło nieopodal lokalu wyborczego w prowincji Bani Suef, na południe od Kairu.

Do innego incydentu doszło w stolicy Egiptu dwie godziny przed rozpoczęciem głosowania. Jak poinformowała policja, bomba o niewielkiej mocy uszkodziła fasadę sądu w południowo-zachodniej części Kairu. Nikomu nic się nie stało.

Referendum potrwa dwa dni. Do udziału w głosowaniu uprawnionych jest 52,7 mln Egipcjan. Otwartych jest ponad 30 tys. lokali wyborczych.

Głosowanie, które będzie nadzorowało ponad 17 tys. zagranicznych i krajowych obserwatorów, będzie pierwszym sprawdzianem wyborczym dowódcy wojska, generała Abd el-Fataha Saida es-Sisiego. To pod kierownictwem Sisiego w lipcu ub. roku wojsko odsunęło od władzy islamistę Mursiego. Armia mianowała wówczas Adlego Mansura na tymczasowego prezydenta i sporządziła "mapę drogową", wyznaczającą proces stopniowej demokratyzacji państwa. Zmianę reżimu w Egipcie relacjonowaliśmy dla was na żywo.

Od obalenia i aresztowania Mursiego w ich wyniku zginęło ponad 1 tys. zwolenników Bractwa. Tyle samo ludzi aresztowano. Do więzień trafiło niemal całe kierownictwo islamistycznego ruchu.

Gdzie się podział "egipski Bonaparte"?

W sobotę cieszący się coraz większą popularnością Sisi oświadczył, że zgłosi swą kandydaturę w wyborach prezydenckich pod warunkiem, że taką wolę wyrazi naród, a swego mandatu udzieli armia. Według ekspertów w ten sposób Sisi wezwał do poparcia konstytucji. - Oczywiście dobry wynik popchnąłby Sisiego do tego, by być kandydatem (w wyborach - red.). Od początku rewolucji siły polityczne nie miały ani kandydata, ani partii. Egipcjanie szukają swojego Napoleona Bonaparte - ocenił politolog z Uniwersytetu Amerykańskiego w Kairze Said Sadek.

Według agencji AP duże poparcie i w miarę wysoka frekwencja oznaczałyby usankcjonowanie nowych władz. Podważyłyby też argument islamistów o tym, że Mursi nadal jest prawowitym prezydentem Egiptu. Jak pisze agencja EFE, apele o odrzucenie konstytucji były słabe i skutecznie zagłuszane przez wojskowe władze. Bractwo Muzułmańskie, z którego wywodzi się Mursi i które w grudniu ub.r. zostało uznane przez władze za organizację terrorystyczną, oraz inne islamistyczne ruchy opozycyjne wzywały do bojkotu głosowania.

Referendum podwyższonego ryzyka

Władze chcą, by frekwencja przekroczyła 33 proc. Tyle uprawnionych do głosowania wzięło udział w referendum w sprawie przygotowanej przez islamistów konstytucji, które odbyło się pod koniec 2012 roku.

Z obawy przed atakami terrorystycznymi, do których dochodziło w ostatnich miesiącach, bezpieczeństwa podczas głosowania będzie strzec 350 tys. żołnierzy i policjantów, których rozmieszczono w całym kraju.

"Zabójcza" konstytucja

Nowa ustawa zasadnicza zastąpi konstytucję zawieszoną przez armię po odsunięciu Mursiego od władzy. Z projektu usunięto mające islamistyczny charakter postanowienia, których wprowadzenie do konstytucji zatwierdzono w referendum w 2012 r., gdy urząd prezydenta sprawował Mursi. Nowa konstytucja zwiększa także autonomię sił zbrojnych, których wpływ na życie polityczne Egiptu jest już obecnie przemożny. Np. artykuł 234 głosi, że to dowództwo wojskowe zdecyduje, kto w ciągu dwóch kolejnych kadencji będzie ministrem obrony. Największe kontrowersje wzbudza zapis, pozwalający armii na sądzenie cywilów "w przypadku bezpośredniego ataku na siły zbrojne i ich obiekty". Nowa konstytucja wprowadza zakaz działania partii zakładanych "z pobudek religijnych". Przyjęcie projektu pozwoli na zmianę kolejności przewidywanych na przyszły rok wyborów powszechnych. W lipcu zadeklarowano, że najpierw odbędą się wybory parlamentarne, ale proponowana nowa ustawa zasadnicza umożliwi dokonanie najpierw elekcji prezydenta.

- Ta konstytucja to akt zgonu reżimu Mursiego i Bractwa Muzułmańskiego - powiedział EFE Sadek. Jego zdaniem przyjęcie konstytucji będzie oznaczało, że masowe protesty z końca czerwca i początku lipca ub.r. były "drugą falą egipskiej rewolucji".

(Nie)znany fundament reżimu

Amerykański analityk Michele Dunne z think tanku Carnegie w opublikowanym ostatnio artykule przestrzegał społeczność międzynarodową przed "usankcjonowaniem pełnego błędów i antydemokratycznego procesu". Zdaniem Dunne'a tymczasowy rząd próbuje za pomocą kwestii technicznych dotyczących procesu przejściowego odwrócić uwagę od represji stosowanych wobec Bractwa Muzułmańskiego. Z sondażu opublikowanego w poniedziałek przez ośrodek Basira wynika, że tylko 5 proc. badanych przeczytało całą konstytucję, 36 proc. częściowo się z nią zapoznało, podczas gdy 59 proc. nawet na nią nie spojrzało.

Autor: rf/ja/jk / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: