Z plecakiem wszedł do kościoła, niedługo później doszło do eksplozji. Nagranie z monitoringu

Świat


Lankijska stacja telewizyjna udostępniła wideo z mężczyzną, który według mediów może być domniemanym sprawcą jednego z zamachów na wyspie. Na nagraniu widać, jak wchodzi z plecakiem do kościoła, w którym niewiele później doszło do wybuchu. W ośmiu eksplozjach w Niedzielę Wielkanocną na Sri Lance zginęło łącznie ponad 300 osób. Według ONZ jest wśród nich 45 dzieci.

ZAMACHY NA SRI LANCE. CZYTAJ WIĘCEJ >

Na nagraniu z monitoringu widać mężczyznę z ciemnym plecakiem na ramionach. Kieruje się on do kościoła św. Sebastiana w Negombo. Na chodniku wpada na niego dziecko, które ten klepie po głowie.

Następnie mężczyzna wtapia się w tłum osób stojących przed świątynią i wchodzi do środka budynku pełnego ludzi. Według CNN niedługo później doszło do eksplozji, w której zginęło kilkadziesiąt osób.

Jak podaje amerykańska stacja, lankijska policja nie chce na razie komentować nagrania. Tożsamość mężczyzny nie jest znana.

Odpowiedzialni za ataki na Sri Lance

We wtorek powiązana z tak zwanym Państwem Islamskim agencja Amaq przekazała, że "sprawcami ataku wymierzonego w obywateli państw koalicji i chrześcijan na Sri Lance byli bojownicy" tej organizacji.

W przypadku komunikatów o odpowiedzialności tzw. Państwa Islamskiego za akty terroru Amaq uchodzi jednak za dość wiarygodne źródło informacji.

Wcześniej we wtorek wiceminister obrony Sri Lanki Ruwan Wijewardene powiedział, że "(niedzielnych zamachów) dokonały lokalne grupy "National Thowheeth Jama'ath wraz z JMI".

- Wstępne dochodzenie wykazało, że to był odwet za atak na meczety w Nowej Zelandii – dodał Wijewardene podczas wystąpienia w parlamencie Sri Lanki. 15 marca w Christchurch pochodzący z Australii działacz skrajnej prawicy zastrzelił w dwóch meczetach 50 osób i ranił kilkadziesiąt. Był to najkrwawszy akt terrorystyczny w historii Nowej Zelandii.

Minister nie przedstawił żadnych dowodów na potwierdzenie swoich słów. Jak zauważa brytyjski "Guardian", z informacji wywiadowczych, które posiadały służby Sri Lanki już na dwa tygodnie przed zamachami, wynika, że jeden z domniemanych sprawców po zamachach w Nowej Zelandii zaczął zamieszczać w mediach społecznościowych "ekstremistyczne materiały".

"Guardian" podkreśla jednak, że według ekspertów ds. terroryzmu poziom złożoności ataków na Sri Lance oraz rodzaj użytej broni najprawdopodobniej wymagałyby wielu miesięcy wcześniejszych przygotowań, m.in. testów tworzonych ładunków wybuchowych. Eksperci zwracali również wcześniej uwagę, że jest wątpliwe, aby oskarżane o dokonanie zamachów lokalne grupy były zdolne do ich organizacji i przeprowadzenia bez znaczącego wsparcia z zewnątrz.

Ataki bombowe na kościoły i hotele na Sri LancePAP

Zamachy w Niedzielę Wielkanocną

W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali serii skoordynowanych ataków na kościoły oraz luksusowe hotele na Sri Lance.

W przeprowadzonych w większości przez zamachowców samobójców atakach zginęło co najmniej 321 osób, a ok. 500 zostało rannych. Wśród ofiar jest co najmniej 39 cudzoziemców z 15 państw, a także 45 dzieci.

Według policyjnych komunikatów w związku ze sprawą aresztowano dotąd 42 osoby, w tym obywatela Syrii.

Prezydent Sri Lanki Maithripala Sirisena powołał specjalny trzyosobowy zespół, który ma zbadać serię zamachów i za dwa tygodnie przedstawić pierwszy raport. Interpol zapowiedział, że wyśle do tego kraju ekspertów do spraw badania miejsca zbrodni, materiałów wybuchowych, walki z terroryzmem i identyfikacji ofiar.

Mnich Dawid o sytuacji na Sri Lance po serii zamachówtvn24
wideo 2/3

Autor: ft//kg//kwoj / Źródło: Reuters, APTN, PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Reuters

Raporty: