Mette Frederiksen powiedziała we wtorek, że jej rząd Danii "nie zamierza porzucić Grenlandii". Na forum duńskiego parlamentu podkreśliła, że Kopenhaga zaproponuje trwałą obecność wojskową w Arktyce na wzór misji "Baltic Sentry" (Bałtycka Straż).
Duńska premier zapewniła, że jej gabinet prowadzi konsultacje na ten temat z europejskimi partnerami "24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu". Podkreśliła też, że jej kraj na bieżąco informuje władze USA o rosnącej obecności wojskowej w rejonie koła podbiegunowego północnego.
Frederiksen ostrzega: kraje będą musiały znaleźć odpowiedź
Frederiksen odniosła się także do amerykańskiej groźby nałożenia dodatkowych ceł na 10 europejskich krajów w związku z ich stanowiskami w sprawie Grenlandii. Określiła je mianem "bazooki handlowej" i podkreśliła, że to "bardzo zły pomysł", którego realizacja będzie oznaczać wszczęcie "wojny handlowej między sojusznikami".
Wyraziła nadzieję, że ostatecznie nikt nie ucieknie się do sięgania po takie środki. Ostrzegła zarazem, że jeśli USA nałożą dodatkowe taryfy, dotknięte nimi kraje będą "musiały znaleźć odpowiedź".
Natowska misja "Baltic Sentry", którą powołano do życia w styczniu ubiegłego roku, ma na celu dodatkową ochronę wód Morza Bałtyckiego, szczególnie powstrzymanie rosyjskich działań hybrydowych. W misję zaangażowane są różne kraje oraz rodzaje wojsk, głównie flota i siły powietrzne, jak samoloty i drony.
Groźby Trumpa i odpowiedź z Europy
Donald Trump w ostatnich tygodniach wielokrotnie powtarzał, że zależy mu na przejęciu Grenlandii. Argumentował między innymi, że potrzebuje wyspy ze względu na "bezpieczeństwo narodowe" USA. W sobotę zapowiedział, że nałoży 10-procentowe cła na osiem państw europejskich - Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Niemcy, Holandię, Finlandię i Wielką Brytanię - za to, że te wysłały na Grenlandię niewielkie grupy żołnierzy. Mają oni wziąć udział w kierowanych przez Danię ćwiczeniach "Arctic Endurance".
Jak zapowiedział Trump, cła mają w czerwcu wzrosnąć do 25 procent i obowiązywać, dopóki USA nie zawrą umowy w sprawie zakupu wyspy, która jest autonomicznym terytorium zależnym Danii.
Europejscy przywódcy potępili w niedzielę te groźby. Zapewnili, że "całkowicie solidaryzują się z Danią i narodem Grenlandii". "Jesteśmy gotowi do podjęcia dialogu opartego na zasadach suwerenności i integralności terytorialnej, które stanowczo popieramy" - głosi oświadczenie.
Kraje europejskie oceniły, że "groźby dotyczące ceł podważają relacje transatlantyckie i stwarzają ryzyko niebezpiecznej równi pochyłej". Premier Danii Mette Frederiksen napisała w oświadczeniu, że cieszy ją spójne stanowisko reszty kontynentu. "Europa nie da się szantażować" - dodała.
Autorka/Autor: fil/akr
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24