Podczas starcia nie padł ani jeden strzał. Chińczycy po ponad pół roku przyznają się do strat w ludziach

TVN24 | Świat

Autor:
pp\mtom
Źródło:
PAP

Chińskie władze ujawniły w piątek, że w bitwie na pięści, kamienie i metalowe pręty na spornej granicy chińsko-indyjskiej w Himalajach w czerwcu 2020 roku zginęło czterech żołnierzy ChRL. Tym samym Chiny po raz pierwszy przyznały, że po ich stronie też były straty w ludziach.

Spór terytorialny pomiędzy dysponującymi bronią jądrową sąsiadami toczy się od dziesięcioleci, ale w ubiegłym roku przybrał gwałtownie na sile. Starcie w dolinie rzeki Galwan w himalajskim regionie Ladakh było najpoważniejszym incydentem na spornej granicy od ponad 50 lat. Chiny i Indie oskarżały się nawzajem o sprowokowanie agresji i naruszenie ustalonej linii demarkacyjnej, zwanej linią rzeczywistej kontroli, oddzielającej strefy zajmowane przez obie strony od czasu wojny chińsko-indyjskiej z 1962 roku.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

W czasie potyczki nie doszło wprawdzie do wymiany ognia, ale w walce wręcz zginęło 20 indyjskich żołnierzy. Indyjskie media informowały też o co najmniej 40 zabitych Chińczykach, ale Pekin do piątku nie potwierdzał żadnych strat wśród swoich ludzi.

Teraz Pekin ogłosił pośmiertne nadanie odznaczeń czterem żołnierzom poległym, jak relacjonują chińskie media, w walce przeciwko obcemu wojsku, które wbrew porozumieniom wkroczyło na chińską stronę granicy.

Po miesiącach napięć obie strony ogłosiły w ubiegłym tygodniu porozumienie w sprawie wycofania żołnierzy i sprzętu wojskowego z okolic jeziora Pangong Tso w Ladakhu. Zdjęcia satelitarne potwierdziły, że wycofują się stamtąd wojska chińskie, a źródła agencji Reutera w Delhi zapewniły, że robią to również żołnierze indyjscy.

Według zapowiedzi władz Indii, gdy żołnierze opuszczą okolice jeziora, dowódcy chińscy i indyjscy mają się spotkać ponownie, by negocjować wycofanie wojsk również z innych terenów na granicy.

Autor:pp\mtom

Źródło: PAP