Świat

Sofia na cenzurowanym. Stoltenberg i Kerry chcą zatamować przepływ dżihadystów

Świat

sobt.mvr.bgBułgarzy sobie nie radzą?

Bułgaria powinna zaostrzyć przepisy antyterrorystyczne, żeby powstrzymać napływ dżihadystów z Unii Europejskiej na Bliski Wschód - pisze środowy dziennik "Sega", dodając, że presja na Sofię w tej sprawie nasiliła się po zamachu na francuski tygodnik "Charlie Hebdo".

Tej kwestii będą poświęcone wizyty polityków wysokiego szczebla w najbliższych dniach. Do Sofii przybywa brytyjski minister spraw zagranicznych Philip Hammond, sekretarz stanu USA John Kerry oraz sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.

Dziurawe bułgarskie prawo

Według dziennika ich rozmowy z bułgarskimi władzami będą się koncentrowały na umocnieniu zewnętrznej granicy UE, przez którą ze Wschodu przenikają radykalne elementy, a z Zachodu - chętni udający się do ośrodków radykalnego islamu. Problem zaognił się wraz z zatrzymaniem na granicy bułgarsko-tureckiej obywatela Francji związanego ze sprawcami zamachu na "Charlie Hebdo". Podróżował do Syrii.

Według dyrektora Państwowej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (DANS) Władimira Pisanczewa obecnie w Bułgarii brakuje ustawy, która pozwalałaby na zatrzymywanie radykalnych islamistów udających się za granicę, by walczyć w szeregach dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie. Jednocześnie rezolucja 2178 Rady Bezpieczeństwa ONZ wymaga, by ludziom, o których wiadomo, że chcą przyłączyć się do organizacji terrorystycznych, nie pozwalano na przekroczenie granicy - przypomniał Pisanczew.

Mogą obserwować, nie mogą zatrzymywać

Według zachodnich dyplomatów, na których opinie powołuje się dziennik, bułgarskie prawo nie obejmuje wszystkich przejawów terroryzmu, a szczególnie możliwości szkolenia terrorystów oraz pomagania im i finansowania ich działalności. Brak takich zapisów w kodeksie karnym pozwala islamistom, będącym obywatelami państw unijnych, na swobodny tranzyt przez Bułgarię.

- W ostatnich latach mówiliśmy wyłącznie o swobodzie przemieszczania się, obecnie powinniśmy zastanowić się nad tym, jak kontrolować europejskich obywateli, którzy udają się do Turcji. Dlatego należy wprowadzić zmiany w bułgarskim prawie - powiedział w wywiadzie telewizyjnym ambasador Wielkiej Brytanii Jonathan Allen w przeddzień wizyty szefa brytyjskiego MSZ.

Bułgarski kontrwywiad informuje, że może tylko obserwować ruch takich osób, ale nie może ich zatrzymywać bez międzynarodowego nakazu aresztowania lub gdy takie osoby nie popełniły przestępstwa w Bułgarii. Z danych wymienianych z Europolem wynika, że przez Bułgarię przeszła znaczna liczba ekstremistów, których nie zatrzymano z braku formalnej podstawy.

Autor: adso/kka / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: sobt.mvr.bg

Tagi:
Raporty: