Świat

Sikorski o RŚA: miejsce, w którym absolutnie nie wolno przebywać

Świat

[object Object]
Radosław Sikorski ostrzegatvn24
wideo 2/13

- To miejsce, w którym absolutnie nie wolno przebywać, w którym nie jesteśmy w stanie zapewnić ochrony - ocenił Radosław Sikorski, szef MSZ, aktualną sytuację w Republice Środkowej Afryki. Ministerstwo stanowczo ostrzega Polaków przed wyjazdami w ten rejon. - To jest państwo upadłe, wszelkie struktury państwowe, poza stolicą nie działają, nie ma szkolnictwa, nie ma sądów, policji i wojska - dodał.

- Sytuacja w Republice Środkowej Afryki jest dramatyczna, to jest państwo upadłe, wszelkie struktury państwowe, poza stolicą nie działają, nie ma szkolnictwa, nie ma sądów, policji i wojska. Pamiętajmy, że w kraju o porównywalnej wielkości z Polską, jest 1600 żołnierzy francuskich i to tylko w stolicy - 500 kilometrów od miejsca, gdzie przebywają nasi misjonarze - powiedział Sikorski w środę dziennikarzom w Sejmie.

MSZ nie zapewni ochrony

Na początku tygodnia rebelianci muzułmańscy zaatakowali misję polskich misjonarzy w miejscowości Ngaoundaye. Przebywają tam m.in. polscy kapucyni i siostry ze Zgromadzenia Służebnic Matki Dobrego Pasterza. Zaatakowani nie chcieli zostawić swoich podopiecznych - m.in. sierot i niewidomych. - Nasze serca płyną ku naszym rodakom, którzy swoją obecnością starają się uratować tysiące ludzi - chorych, dzieci i kalekich - podkreślił Sikorski. - MSZ musi realistycznie oceniać sytuację, a to oznacza, że jest to miejsce, w którym absolutnie nie wolno przebywać, w którym nie jesteśmy w stanie zapewnić ochrony - dodał. Sikorski przypomniał, że polski kontyngent nie stacjonuje w samej Republice Środkowej Afryki. - To jest samolot transportowy z bazą w Tulonie, nie jest prawdą, jakoby w Republice Środkowoafrykańskiej przebywali polscy żołnierze - wyjaśnił. - Są rzeczy, które MSZ może wykonać i są takie które są niewykonalne - zaznaczył.

Oferta ewakuacji dla misjonarzy

Pytany, jak MSZ może pomóc polskim misjonarzom, Sikorski powiedział: - MSZ może bardzo klarownie i stanowczo ostrzegać naszych obywateli przed przebywaniem w rejonach skrajnie niebezpiecznych -. Dopytywany, czy MSZ będzie pomagało w ewentualnej ewakuacji naszych misjonarzy, Sikorski powiedział: - Jak ojcowie przyznali, taką ofertę ewakuacji dwa tygodnie temu otrzymali i gdyby się na taką ewakuację zgodzili dzisiaj, to prawdopodobnie jeszcze jesteśmy w stanie ją wykonać, z pomocą sił francuskich -. Ale - jak zastrzegł - sytuacja na wojnie domowej jest dynamiczna. - To co dzisiaj jestem w stanie obiecać, za 24 godziny może już być nieaktualne - przyznał szef MSZ. Polscy misjonarze i siostry zakonne nie opuszczą Republiki Środkowoafrykańskiej.

MSZ: Powstał Zespół Roboczy

W środę duchowni spotkali się z kierownictwem MSZ, przedstawicielami departamentu konsularnego oraz wojskowymi. - Przede wszystkim podjęliśmy decyzję, że powstaje zespół roboczy, który będzie się zajmował sytuacją misjonarzy w Republice Środkowoafrykańskiej - oświadczył rzecznik resortu Marcin Wojciechowski. Jak mówił, w skład zespołu wchodzą duchowni, przedstawiciele MSZ i wojska. - Ten zespół będzie spotykać się regularnie w celu wymiany informacji, analizy jakie decyzje należy podjąć i podjęcia tych decyzji - dodał rzecznik.

Najbliższe spotkanie zespołu odbędzie się w piątek.

Konflikt na tle religijnym

W walkach między muzułmanami i chrześcijanami w Republice Środkowoafrykańskiej zginęło ostatnio co najmniej 75 osób. Walki wybuchły z nową siłą po wycofaniu się w ub. miesiącu ze stolicy kraju Bangi muzułmańskich rebeliantów z koalicji Seleka. Rebelianci z Seleki, będącej luźnym sojuszem przeważnie muzułmańskich milicji, doprowadzili w marcu 2013 r. do obalenia rządu, a ich przywódca Michel Djotodia obwołał się prezydentem. Jednak w styczniu został zmuszony do ustąpienia po fali krytyki w kraju i społeczności międzynarodowej, która zarzucała mu, że nie zdołał zapobiec pladze aktów przemocy. Obecność wojsk francuskich i sił pokojowych z krajów afrykańskich nie doprowadziła dotychczas do poprawy sytuacji. W Republice Środkowoafrykańskiej, byłej kolonii Francji, znajduje się teraz ok. 1600 żołnierzy francuskich i ok. 5000 z państw afrykańskich. Skupiają się oni jednak na przywracaniu porządku w stolicy kraju i częściowo na północy. Do aktów przemocy dochodzi natomiast w odległych rejonach kraju. Według ocen ONZ, aby skutecznie przywrócić spokój i porządek w Republice Środkowoafrykańskiej, trzeba by tam wysłać co najmniej 10 tys. żołnierzy.

[object Object]
Lincz na cywilu i ewakuacja muzułmanów z Bangi. Chrześcijanie wiwatujątvn24
wideo 2/13

Autor: aolsz\mtom / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Andreas Gebert