Projekt nowych sankcji wobec Rosji. Wymierzone w sektor naftowy, bankowy i wydobywczy

TVN24


Demokraci i republikanie w Senacie USA zaproponowali projekt ustawy, która nałożyłaby bardzo surowe sankcje na Rosję, w tym na jej sektor naftowy, bankowy i wydobywczy - podała w środę agencja Reutera, która dotarła do tekstu ustawy.

Projekt pilotują w Senacie demokrata Bob Menendez i republikanin Lindsey Graham - poinformowała kancelaria Menendeza.

Senatorowie chcą, by sankcje objęły również zagraniczne inwestycje Rosji w gaz skroplony, sektor cybernetyki, wszelkie transakcje związane z inwestycjami w rosyjskie papiery dłużne oraz osoby, które zaangażowane są "pośrednio lub bezpośrednio w nielegalne lub korupcyjne działania na rzecz [prezydenta Rosji Władimira - przyp. red.] Putina".

Aby ustawa weszła w życie, musi zostać przegłosowana w Senacie, zaaprobowana przez Izbę Reprezentantów i podpisana przez prezydenta Donalda Trumpa.

"Podjęcie kroków przeciw putinowskiej Rosji"

Restrykcje mają być odpowiedzią na ingerowanie Rosji w amerykańskie wybory prezydenckie w 2016 roku, interwencję na Ukrainie i w Syrii.

Menendez, najwyższy rangą demokrata w senackiej komisji spraw zagranicznych, powiedział, że Kongres chce zareagować na katastrofę humanitarną w Syrii, do której przyczyniła się Rosja, agresję na Ukrainie i oraz "nieustanne podważanie międzynarodowych norm".

Graham w mailu do agencji Reutera napisał, że celem senatorów zabiegających o nowe sankcje jest "zmiana status quo i podjęcie bardzo znaczących kroków przeciw putinowskiej Rosji".

Putin "niezwykle mocno" odpierał zarzuty

Jak wyjaśnia Reuters, proponowana przez senatorów ustawa to zmodyfikowana i bardziej radykalna wersja projektu, jaki Kongres forsował latem, po spotkaniu Trumpa z Putinem w Helsinkach, które zostało skrytykowane zarówno przez Demokratów, jak i partię prezydenta.

Podczas konferencji prasowej w Helsinkach, stojąc obok Putina, Trump powiedział, że nie widzi żadnego powodu, by wierzyć, że Rosja ingerowała w przebieg wyborów w 2016 roku na jego korzyść, wbrew wnioskom przedstawionym mu przez amerykański kontrwywiad.

Podkreślił, że Putin "niezwykle mocno" odpierał te zarzuty. Pytany, komu wierzy w sprawie tak zwanej Russiagate - FBI czy Putinowi, powiedział, że ma powody, by wierzyć obu stronom.

Autor: asty//now / Źródło: PAP