Świat

Saakaszwili: Rosja chce doczekać zimy. Chcą zagłodzić Ukrainę

Świat

Aktualizacja:
Saakaszwili: Rosja chce doczekać zimy. Chcą zagłodzić Ukrainę
TVN24 Biznes i ŚwiatSaakaszwili mówił dużo o planach Putina wobec Ukrainy

Putin chce całej Ukrainy. Nie tylko Krymu, Doniecka i Ługańska. W tym celu będzie destabilizował cały kraj - mówił Micheil Saakaszwili. Były prezydent Gruzji był gościem Jolanty Pieńkowskiej w programie "Świat" w TVN24 Biznes i Świat.

Rozmowa była możliwa dzięki telemostowi z Nowym Jorkiem.

- Jest to bardzo jasne, czego chce Putin. Putin chce całej Ukrainy, nie tylko Krymu, nie tylko tego skrawka, nie tylko Krymu, Doniecka i Ługańska - przekonywał Saakaszwili, zapytany o cele, jakie Rosja chce osiągnąć w konflikcie z Ukrainą.

Rozejm po rosyjsku

Były prezydent Gruzji nie wierzy w trwałość rozejmu w Donbasie. Przypomniał, że Rosja postępowała według podobnego schematu już na początku lat 90., na długo, zanim do władzy doszedł Władimir Putin. - Kilka umów o zawieszeniu broni z rządem Gruzji było. Za każdym razem, gdy podpisywaliśmy to zawieszenie broni, to w przeciągu tygodnia czy miesiąca zajmowali nowe terytorium - przypomniał Saakaszwili.

Tak było w 1993 r.m gdy ogłoszono zawieszenie broni w walkach Gruzji z separatystami. Gruzini wycofali się z Abchazji i Osetii Południowej, a Rosja miała być gwarantem rozejmu. Wiadomo, jak się skończyło: Gruzja straciła oba regiony na dobre. To samo chce Putin teraz zrobić na Ukrainie.

Saakaszwili: Putin chce korytarza na Krym

- Rosja chce doczekać zimy. Chcą zagłodzić Ukrainę. Chcą wpędzić ją w kryzys gospodarczy, energetyczny, którego pierwsze oznaki już widzimy - uważa Saakaszwili. I dodaje, że Rosja jednocześnie chce zwiększyć swoją obecność militarną, swoje oddziały i chce utworzyć korytarz na Krym. - Więc albo będą zmuszać Ukraińców do oddania tego korytarza, albo będą o niego walczyć - dodaje były prezydent Gruzji.

- Jest to zdecydowanie próba destabilizacji całego kraju - podkreśla Saakaszwili. I dodaje: - Obawiam się, że teraz Putin będzie próbował destabilizować Mołdawię i doprowadzić do konfliktu na Kaukazie.

A - jak mówi - ma prawo do "gdybania". - Ja już w 2008 roku mówiłem, domyślałem się, że kolejnym celem Rosji będzie Ukraina i Krym. Powiedziałem wtedy, że Putin będzie chciał całej południowo-wschodniej Ukrainy, a potem destabilizacji całego kraju. Obawiam się, że teraz będzie chciał wejść do Mołdawii, a następnie doprowadzić do konfliktu na Kaukazie. To będzie droga na kolejną inwazję na Gruzję i może Azerbejdżan - mówi Saakaszwili.

- Ktoś mógł powiedzieć: och, Putin bierze Krym, bo ma sentyment. Nie. On bierze wszystko, chce wszystko, a złapie tyle, ile chce - grozi były prezydent Gruzji.

I cytuje to, co sam usłyszał na spotkaniach z Putinem. Na pierwszym miał usłyszeć, że "może ukarać Gruzję", potem że "Ukraina to nie kraj, to terytorium". Putin miał powiedzieć też Saakaszwilemu, że "Krym to ziemia rosyjska" oraz że "trzeba coś zrobić z Mołdawią". - I że NATO nie obroni krajów bałtyckich - mówi Saakaszwili. - Powiedział, że w ogóle chce wyłączyć NATO z gry. I jeśli zaatakuje kraje bałtyckie, a NATO nie zareaguje, nic nie zrobi, to tak się stanie - mówi.

"Nie wolno nie doceniać obłędu Putina"

Putin to jednak, według Saakaszwilego, gracz mający na koncie błędy. - Kilka poważnych popełnił. Jakie? Po pierwsze wyalienował kraje postradzieckie, zrobił tak, że Polska stała się dla nich inspiracją w walce o wolność. Otworzył też drzwi do dezintegracji Rosji, przesuwając jej granice. Kiedy kiedyś będzie musiał się wycofać, może stracić duże terytoria - mówi.

A według byłego prezydenta Gruzji tak się stanie, bo Rosja to "tylko stacja benzynowa". - Nie ma realnych sojuszników. Wkłada pistolet do samolotu, tankuje, ale nie ma nic poza tym. Nie ma przyszłości - twierdzi Saakaszwili. - Nawet Białoruś to nie sojusznik. Kraje wiedzą, że Rosja nie ma sojuszników, bo tylko wymaga, chce. Czego konkretnie? Putin chce ziemi. Odrodzenia Związku Radzieckiego - mówi były prezydent.

Saakaszwili ustosunkował się też do prawdopodobieństwa ataku Rosji na Polskę. - Długa by do tego prowadziła droga. Ale skoro on mówi do Poroszenki, że może zająć Budapeszt czy Warszawę? Kiedy coś takiego mówi, nie robi tego ot tak. Sprawdza reakcję. Nas też tak sprawdzał. I kiedy reakcji nie było, zaatakował. Wiadomo, że nie ma teraz zasobów, żeby zaatakować Warszawę. Ale nie wolno nie doceniać obłędu Putina - zaznacza.

Cała rozmowa Jolanty Pieńkowskiej z Micheilem Saakaszwilim
Cała rozmowa Jolanty Pieńkowskiej z Micheilem SaakaszwilimTVN24 BiS

Autor: //gak/bieru/kka / Źródło: TVN24 Biznes i Świat

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24 Biznes i Świat

Raporty:
Pozostałe wiadomości