Świat

Wielki protest w Bukareszcie, tysiące ludzi na ulicach innych miast

Świat


Dziesiątki tysięcy Rumunów demonstrowały w sobotę w Bukareszcie przeciwko uchwalonym przez parlament nowelizacjom ustaw, które, jak twierdzą, mają utrudnić walkę z korupcją na wysokich szczeblach władzy.

Protestujący zebrali się na Placu Uniwersyteckim. Skandowali między innymi: "złodzieje! złodzieje!", dmuchali w gwizdki i machali rumuńskimi flagami. Doszło do niewielkich starć z policją. Z Placu Uniwersyteckiego uczestnicy demonstracji przeszli przed parlament.

Mniejsze protesty odbyły się w Klużu, Timisoarze, Konstancy, Bacau, Sybinie i w Jassach. Szacuje się, że tylko w Bukareszcie w manifestacji mogło wziąć udział nawet 70 tys. osób.

Kontrowersyjne ustawy wymiaru sprawiedliwości

Rumuński parlament uchwalił w zeszłym miesiącu pakiet ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości. Prezydent Klaus Iohannis, który wielokrotnie wypowiadał się przeciwko planowanym zmianom, nie podpisał dotąd ustaw. W piątek, w piśmie do Trybunału Konstytucyjnego uznał, że jedna z nowelizacji, zezwalająca na posiadanie firm przez funkcjonariuszy publicznych, "obniża standardy uczciwości".

Iohannis ostrzegał w grudniu, że uchwalenie pakietu ustaw może doprowadzić do podjęcia wobec Rumunii przez Komisję Europejską podobnych działań, jak w przypadku zarzutu o łamanie praworządności w Polski.

Uchwalone przez rumuński parlament ustawy dają ministrowi sprawiedliwości możliwość ingerencji w działania sędziów i prokuratorów, a także wywierania nacisku na prokuratorów poprzez ustanowienie dla nich specjalnej izby dyscyplinarnej. Krytycy nowych rozwiązań mówią o ograniczeniu niezależności sądów.

Rumuńskie sądownictwo pod specjalnym nadzorem

Budzące kontrowersje zapisy dotyczą też m.in. ograniczenia kompetencji Narodowej Dyrekcji Antykorupcyjnej (DNA) i kontroli nad Najwyższą Radą Sądownictwa.

Zdaniem Transparency International Rumunia należy do najbardziej skorumpowanych krajów w UE. Tamtejszy system sądownictwa znajduje się pod specjalnym nadzorem Brukseli.

Autor: kw/adso / Źródło: PAP