Świat

Rumuni i Ukraińcy w końcu mają granicę

Świat

sxc.huCzy to Rosjanie zatopili norweski trawler?

Niepozorny kawałek Morza Czarnego kryje w sobie miliardy metrów sześciennych gazu ziemnego i złoża ropy naftowej. Od lat spór o niego toczyły Ukraina i Rumunia. W końcu rozstrzygnął go Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze.

Spór między obu krajami toczył się od 2004 r. i dotyczył przede wszystkim statusu ukraińskiej niezamieszkanej Wyspy Wężowej o powierzchni zaledwie 20 boisk piłkarskich. Jeśliby uznać, że wyspa ma status wyspy, czego oczekiwał Kijów, inaczej należałoby wytyczyć granice ukraińskiego szelfu kontynentalnego, który kryje miliardy metrów sześciennych gazu ziemnego i złoża ropy szacowane na 10 milionów ton.

Jeśliby jednak przyjąć, że wyspa to faktycznie niezamieszkana skała, wtedy granice szelfu przebiegłyby korzystniej dla Rumunii, a zasoby znalazłyby się pod kontrolą Bukaresztu.

"Mądry kompromis" MTS

MTS wydał jednak wyrok salomonowy - potwierdził status wyspy (jako wyspy, a nie skały), ale jednocześnie uznał, że Wyspa Wężowa nie wpływa na sposób wyznaczenia szelfu kontynentalnego i wyłącznych stref ekonomicznych Ukrainy i Rumunii na Morzu Czarnym.

Trybunał argumentował, że wyspa znajduje się dość daleko od brzegu i nie może służyć za punkt odniesienia. W ten sposób Rumunia uzyskała prawo eksploatowania 79,34 proc. z 12 tys. kilometrów kwadratowych szelfu kontynentalnego, do których pretensje rościły obie strony.

Wiceminister spraw zagranicznych Ukrainy Ołeksandr Kupczyszyn powiedział jednak, że orzeczenie MTS usatysfakcjonowało obie strony i określił je jako "mądry kompromis". Orzeczenie MTS jest ostateczne i wiążące dla obu stron.

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: sxc.hu