Rosjanie w nocy z soboty na niedzielę zaatakowali Ukrainę w pobliżu polskiej granicy. Według informacji polskich służb, uderzyli w stację benzynową oraz pociąg towarowy stojący na bocznicy.
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz informował w niedzielę, że w atakach wykorzystane zostały odrzutowe drony Gierań-5. Czym są te bezzałogowce i jakie mają możliwości?
Czym jest Gierań-5, który uderzył niedaleko polskiej granicy
Gierań-5 to rosyjska wersja irańskich Shahedów z silnikiem turboodrzutowym. Ma klasyczny układ aerodynamiczny - kadłub w kształcie cygara, skrzydła i usterzenie. Bezzałogowiec ma około sześciu metrów długości i pięć i pół metra rozpiętości skrzydeł, waży 850 kilogramów. Według ukraińskiego wywiadu jego prędkość sięga 700 kilometrów na godzinę.
Startuje z naziemnej prowadnicy, ale Rosjanie badają możliwości jego integracji z lotnictwem. W szczególności analizują możliwość wystrzelenia drona z samolotu szturmowego Su-25.
Zasięg tych dronów to nawet 950 kilometrów z uzbrojoną głowicą ważącą 90 kilogramów. Mogą latać na pułapie sześciu kilometrów.
Rosja produkuje ich około trzech tysięcy miesięcznie w Tatarstanie. Są wykorzystywane do zmasowanych ataków na ukraińską infrastrukturę i obiekty cywilne.
Silniki turboodrzutowe do tych dronów mają pochodzić przede wszystkim z Chin. Część podzespołów jest natomiast produkowana w Rosji z wykorzystaniem zachodnich drukarek 3D sprowadzanych z pominięciem sankcji. Wraz z maszynami typu Banderoł bezzałogowce te coraz bardziej przypominają tanie pociski manewrujące.