W czwartek Maja Chwalińska pokonała Rosjankę Dianę Sznajder. Zawodniczka od dawna wzbudza kontrowersje swoimi powiązaniami z reżimem. - Jest osobą, która bierze udział, jeżeli pamiętam, w turnieju Gazpromu, przyjmuje odznaczenie od Putina - komentuje profesor Marcin Matczak. - Milczą i w ten sposób wspierają reżim. Dają reżimowi swoją zgodę - mówiła po ostatnim meczu ze Sznajder Ołeksana Olijnikowa, ukraińska zawodniczka. Sznajder publicznie na konferencjach pomeczowych nie chce wypowiadać się o wojnie.
Do Paryża przyjechały też dwie inne Rosjanki: Mirra Andriejewa i Anna Kalinska. - Nie ma najmniejszej wątpliwości, że reżim Putina sukcesy sportowców wykorzystuje do propagandy i świat sportu nie powinien w tym pomagać - komentuje Mirosław Żukowski dziennikarz "Rzeczpospolitej".
Związki i federacje częściowo dopuszczają zawodników z Rosji, ale przy okazji łagodzą ograniczenia i karzą innych sportowców za przypominanie o rosyjskiej agresji na Ukrainę. Pokazały to ostatnie zimowe igrzyska olimpijskie, w których zdyskwalifikowany został reprezentant Ukrainy w skeletonie. Powodem był kask upamiętniający sportowców poległych na wojnie z Rosją.