W wyniku ukraińskich ataków trafiona została kluczowa dla Moskwy i regionu rafineria w dzielnicy Kapotnia. Wybuchł tam potężny pożar, który spowodował zawieszenie lotów na głównych lotniskach stolicy. Obiekt leży około 15 kilometrów od Kremla i stanowi krytyczny obiekt infrastruktury paliwowej stolicy. Czarny dym z palącej się rafinerii widoczny jest z odległości wielu kilometrów.
"Nasze sankcje dalekiego zasięgu po raz kolejny dotarły do Moskwy" - napisał w mediach społecznościowych prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. "Po raz drugi w tym tygodniu zaatakowano moskiewską rafinerię. Zaatakowano również cele w obwodzie rostowskim i na tymczasowo okupowanych terytoriach Ukrainy" - poinformował.
Do wpisu dołączył nagranie, na którym widać skutki ataku - ogień i kłęby dymu unoszące się nad miastem.
Jak ocenił, "jest to w pełni uzasadniona odpowiedź na rosyjskie ataki na nasze miasta i społeczności". "Jest to także kolejny ważny rezultat działań naszych żołnierzy przeciwko obiektom podtrzymującym rosyjską machinę wojenną" - podkreślił.
"To odpowiedź na zniszczenie Ławry Peczerskiej"
Atak był "odpowiedzią" na zniszczenie przez Rosję historycznego klasztoru w Kijowie - przekazał Zełenski dziennikarzom w późniejszej wiadomości głosowej na WhatsApp.
Ławra Peczerska została trafiona w zmasowanym rosyjskim nalocie we wtorek. Ten mający ponad tysiąc lat zespół klasztorny, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jest postrzegany w regionie jako "serce chrześcijaństwa". Ma on ogromne znaczenie kulturowe i historyczne. - To jak zniszczenie katedry Notre Dame - ocenił wtedy szef francuskiego MSZ Jean-Noel Barrot.
Zełenski apeluje o zakończenie wojny
To już drugi atak Ukrainy na moskiewską rafinerię w tym tygodniu. Jak poinformował Zełenski, ostatnie sukcesy ukraińskiej armii zostały dostrzeżone przez sojuszników Ukrainy. "W ostatnich dniach wszyscy nasi partnerzy dostrzegli precyzję i skuteczność naszych ataków średniego zasięgu i sankcji dalekiego zasięgu" - napisał.
"Czas zakończyć wojnę, a Rosja musi podjąć niezbędne kroki dyplomatyczne" - zaapelował Zełenski.