Młoda kobieta, pobita przez policjanta w centrum Moskwy, dostała zarzut

Świat


Daria Sosnowskaja nie stawiła się na wtorkowe posiedzenie sądu z powodu urazu głowy i wstrząsu mózgu - oświadczyła jej adwokat Tatiana Mołokanowa. Dziewczyna oskarżona o "naruszenie zasad imprezy masowej" została zatrzymana w Moskwie 10 sierpnia, po akcji protestacyjnej opozycji. Opinia publiczna dowiedziała się o tym z opublikowanego przez aktywistów wideo, na którym jeden z funkcjonariuszy wymierza silny cios pięścią w brzuch dziewczyny.

We wtorek moskiewski sąd miał rozpatrywać sprawę Darii Sosnowskiej, zatrzymanej w Moskwie 10 sierpnia, po akcji protestacyjnej opozycji, która odbyła się na prospekcie Sacharowa. Poszkodowanej w sądzie nie było. Jej adwokat, Tatiana Mołokanowa, przekazała, że jej klientka nie stawiła się na sali rozpraw z powodu złego samopoczucia.

Lekarze zdiagnozowali u niej zamknięty uraz głowy i wstrząs mózgu.

Mołokanowa powiedziała ponadto, że mimo wyznaczonego terminu rozprawy policja nie przekazała do sądu materiałów z dochodzenia - informuje niezależna telewizja Dożdż.

W odniesieniu do Sosnowskiej sporządzono protokół w sprawie naruszenia zasad organizacji imprezy masowej - poinformowała Mołokanowa, cytowana przez radio Echo Moskwy. Grozi za to grzywna administracyjna w wysokości od 10 do 20 tysięcy rubli (ok. 600-1200 zł) lub do 40 godzin prac społecznych.

Upuszczona pałka

Dziewczyna została zatrzymana 10 sierpnia w Moskwie, kiedy rosyjska opozycja zorganizowała wielotysięczne protesty. Jeden z policjantów, którzy ją prowadzili do zaparkowanej nieopodal więźniarki, wymierzył jej silny cios pięścią w brzuch. Rosyjska opinia publiczna dowiedziała się o tym z opublikowanego przez aktywistów nagrania, udostępnionego w internecie.

O szczegółach zdarzenia Sosnowskaja napisała w późniejszym oświadczeniu skierowanym do Komitetu Śledczego, w którym poskarżyła się na działania policji. Twierdziła, że została zatrzymana przez funkcjonariuszy tylko dlatego, że zwróciła im uwagę na złe traktowanie prowadzonego do więźniarki niepełnosprawnego chłopca. Utykał i miał wykręcone ręce - tłumaczyła.

"Nie przedstawili się, nie pokazali żadnych legitymacji, nie stawiali żadnych żądań" - napisała w oświadczeniu poszkodowana po jej pobiciu.

Policjanci chwycili ją i poprowadzili w kierunku więźniarki. W pewnym momencie jeden z nich upuścił na ziemię gumową pałkę i wymierzył silny cios pięścią w brzuch. Dziewczyna przypuszcza, że upuszczona pałka i to, że funkcjonariusz nie mógł jej podnieść, mogło go rozzłościć.

Sosnowskaja twierdziła, że otrzymała również cios w głowę, gdy została wciągnięta do więźniarki. Lekarze zdiagnozowali u niej zamknięty uraz głowy i wstrząs mózgu.

"Tyrania sił bezpieczeństwa"

Walerij Borszcziew, współprzewodniczący broniącej praw człowieka Moskiewskiej Grupy Helsińskiej, nazwał incydent z zatrzymaniem Sosnowskiej "jawną tyranią sił bezpieczeństwa". Według niego "na wiecu nie było żadnych zakłóceń, były za to masowe naruszenia ze strony funkcjonariuszy". Cytowany przez portal niemieckiego nadawcy Deutsche Welle Borszcziew nazwał zachowanie policjanta wobec młodej kobiety "skandalicznym".

Sprawą poszkodowanej ma zająć się rzeczniczka praw obywatelskich Tatiana Potiajewa - podała agencja Interfax.

Michaił Fiedotow, szef rady do spraw rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka przy prezydencie Rosji, w odpowiedzi na pytania dziennikarzy dotyczące Sosnowskiej stwierdził, że "istnieje powód do wszczęcia postępowania karnego przeciwko policjantowi, który ją uderzył".

Wcześniej rosyjska organizacja praw człowieka Agora obiecała nagrodę w wysokości 100 tysięcy rubli temu, kto ujawni dane funkcjonariusza. Według nieoficjalnych doniesień służy on w moskiewskiej policji i nazywa się Siergiej Cypliakow. Doniesienia te nie zostały jednak potwierdzone.

Kreml popiera działania policji

"Uważamy (...) za absolutnie niedopuszczalne nieproporcjonalne użycie siły ze strony przedstawicieli organów władzy i uważamy za absolutnie uzasadnione ostre działania organów ochrony prawa w celu położenia kresu zamieszkom" – powiedział tymczasem we wtorek dziennikarzom w Moskwie rzecznik Władimira Putina, Dmitrij Pieskow.

Dodał, że prezydent Władimir Putin zwraca uwagę na wiece w Moskwie, ale nie uważa ich za coś nadzwyczajnego. - W Rosji codziennie odbywa się ogromna liczba wydarzeń, które są oczywiście przedmiotem uwagi prezydenta, ale nie o każdej z nich musi on wypowiadać swoje zdanie – dodał.

Zaznaczył też, że Kreml odnotowuje zarówno przypadki niepodporządkowywania się poleceniom policjantów, jak i przemocy z ich strony; wszystkie są przedmiotem kontroli. - Odnotowujemy i zwracamy uwagę na wszystkie pojawiające się materiały, gdzie ewidentnie zarejestrowano przypadki, odnośnie do których jest prowadzona wewnętrzna kontrola służbowa. Odnotowujemy także materiały rejestrujące niepodporządkowanie się oraz - co więcej - agresję wobec funkcjonariuszy organów ochrony prawa, co także jest niedopuszczalne – powiedział Pieskow. Jak dodał, podczas zamieszek "doszło co najmniej do przemocy wobec przedstawicieli organów ochrony prawa".

Rosyjski policjant wymierzył cios pięścią w brzuch dziewczyny Ян Кателевский
wideo 2/4

Pod koniec lipca i na początku sierpnia doszło w Moskwie do czterech protestów przeciw niedopuszczeniu opozycyjnych kandydatów do zaplanowanych na 8 września wyborów do Rady Miejskiej Moskwy. Według opozycji w legalnej demonstracji na rzecz wolnych wyborów w ostatnią sobotę wzięło udział ponad 50 tys. osób. Była to najliczniejsza akcja protestu zorganizowana w Moskwie przez opozycję w ciągu ostatnich ośmiu lat, mimo że większość jej liderów została wcześniej zatrzymana.

Podczas tej ostatniej manifestacji i dwóch poprzednich, 27 lipca i 3 sierpnia w stolicy Rosji zatrzymano łącznie ponad 2,4 tys. osób. Pierwszy i ostatni wiec były uzgodnione z władzami, a dwa pozostałe nie. Rosyjska opozycja zapowiedziała na sobotę kolejną demonstrację. Według nieoficjalnych informacji władze nie zgodziły się jednak na jej zorganizowanie.

Autor: tas/adso / Źródło: Interfax, Echo Moskwy, Deutsche Welle, PAP

Tagi:
Raporty: