Świat

Rosja drukowała syryjskie funty. Do Damaszku poleciało 240 ton banknotów

Świat


W lecie tego roku, gdy reżim syryjski był na skraju wypłacalności spowodowanej wojną domową i sankcjami międzynarodowymi, z Rosji przyleciało samolotami do Damaszku 240 ton syryjskich funtów - pisze amerykański portal Propublica zajmujący się dziennikarstwem śledczym.

Reżim prezydenta Baszara el-Asada popadł w lecie w olbrzymie tarapaty, gdy z powodu sankcji Unii Europejskiej jeden z austriackich banków, z którego mennicy korzystała Syria, zaprzestał produkcji miejscowych funtów.

240 ton, osiem lotów

Wtedy zwrócono się do Rosji z prośbą o pomoc i wkrótce w Moskwie zaczęła się produkcja banknotów. W okresie 10 tygodni od lipca do września w sumie aż 240 ton pieniędzy przeleciało ze stolicy Rosji do Damaszku m.in. samolotami syryjskich linii lotnicznych.

Aby mieć pewność, że funty dotrą na miejsce, za każdym razem samoloty leciały dłuższą trasą, nad Azerbejdżanem, Armenią i Iranem, by ominąć wrogo nastawioną do reżimu Asada Turcję.

Istnieje kilkanaście kopii dokumentów dotyczących informacji o towarze przewożonym na pokładzie samolotów. Wszystkie - w języku arabskim, perskim i angielskim - zachowały się i autorzy publikacji do nich dotarli.

Lotniskowy "rachunek"propublica.com

Powiedzieli wprost

Pieniądze według dziennikarzy portalu Propublica trafiały przede wszystkim do żonierzy armii syryjskiej. Część była też zapewne wykorzystywana jako łapówki przekazywane osobom dostarczającym informacje nt. działań powstańców.

W trakcie dziennikarskiego śledztwa okazało się też, że strona syryjska o drukowaniu pieniędzy w Rosji nawet oficjalnie poinformowała. Miało to miejsce 3 sierpnia w Moskwie, na konferencji prasowej urzędników z ministerstw gospodarki obu krajów. Nikt na Zachodzie nie zwrócił wtedy na to uwagi, choć Rosja w oczywisty sposób łamała wtedy międzynarodowe porozumienie dot. sankcji, które było kilka razy dyskutowane w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

Portfel się kurczy

W momencie wybuchu rewolucji w marcu 2011 r. Syria miała zdaniem ekspertów ok. 17 mld dol. rezerw walutowych. Wojna domowa koszuje państwową kasę ok. 500 mln dol. miesięcznie, a w związku z tym rerzerwy reżimu Baszara el-Asada spadły w tym momencie do 6-8 mld dol.

Bez ciągłego dostarczania pieniędzy syryjski budżet wkrótce stanie na skraju przepaści. To będzie oznaczało brak pieniędzy dla wojska, które prowadzi wojnę z powstańcami.

- Dlatego Asad wciąż potrzebuje kogoś, kto będzie mu pomagał w drukowaniu pieniędzy - mówi jeden z ekspertów cytowanych przez Propublicę.

Autor: adso/tr / Źródło: propublica.com

Raporty: