Rosja: amerykański Predator w pobliżu zniszczonego konwoju ONZ


Rzecznik rosyjskiego ministerstwa obrony gen. Igor Konaszenkow powiedział w środę, że amerykański dron typu Predator pojawił się na niebie kilka minut przed atakiem na konwój z pomocą humanitarną, do jakiego doszło w poniedziałek wieczorem na północy Syrii.

Stany Zjednoczone twierdzą, że to Rosja ponosi odpowiedzialność za atak. Moskwa konsekwentnie odrzuca te oskarżenia.

Rosja sugeruje, że to USA

Konaszenkow powiedział, że "aparat latający wleciał w sektor Orum al-Kubra, gdzie znajdowała się kolumna pojazdów, kilka minut zanim stanęła ona w ogniu, opuścił to miejsce 30 minut później". Zdaniem rzecznika amerykański Predator wystartował z tureckiej bazy lotniczej Incirlik. Przypomniał przy tym, że tego rodzaju drony mogą być uzbrojone w pociski powietrze-ziemia.

- Tylko właściciele drona wiedzą, co on tam robił w tym momencie i jakie zadania wykonywał - powiedział Konaszenkow, zaznaczając, że Rosja nie wysnuwa żadnych wniosków z faktu obecności drona nad miejscem ataku.

Generał po raz kolejny odrzucił sugestie, że Rosja ma cokolwiek wspólnego z atakiem na konwój. Stanowczo zaprzeczył, by na miejscu były wówczas rosyjskie samoloty. Jego zdaniem Zachód stawia takie zarzuty, by odwrócić uwagę opinii publicznej od przeprowadzonego w sobotę przez koalicję pod wodzą USA nalotu na pozycje syryjskich żołnierzy w pobliżu lotniska w mieście Dajr az-Zaur na wschodzie Syrii.

Zdjęcia z rosyjskiego drona

Rosyjskie ministerstwo obrony opublikowało też w środę zdjęcia konwoju, który później został zaatakowany. Rosyjski dron, który je wykonał miał odlecieć kilka minut po tym, jak doszło do "pożaru". Resort wskazał, że obok ciężarówek widać było kilkunastu ludzi - najprawdopodobniej uznanych za terrorystów - w pick-upach. Jeden z nich miał zamontowany ciężki karabin maszynowy.

Rosyjscy wojskowi zasugerowali, że obecność niezidentyfikowanych ludzi obok konwoju mogła sprowokować inne siły do ostrzału. Nie wykluczyli też, że konwój nie został zbombardowany, a ostrzelany z ziemi.

Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow stwierdził w środę, że potrzebne jest "pogłębione, dokładne śledztwo". We wtorek podkreślał, że nie należy zakładać, że przedstawi ono wyniki, jakich oczekują Stany Zjednoczone.

Początkowo ONZ informowała, że w poniedziałek wieczorem ostrzelanych z powietrza zostało 18 ciężarówek jadących w konwoju z pomocą humanitarną ONZ i Syryjskiego Arabskiego Czerwonego Półksiężyca (SARC) dla prowincji Aleppo. Dzień później ONZ zmieniła opis ataku, twierdząc, że nie jest w stanie ustalić, czy rzeczywiście był to nalot. Zginęło ok. 20 osób, a część ładunku została zniszczona.

W następstwie ataku ONZ zawiesiła wszystkie konwoje z pomocą humanitarną dla Syrii, a Czerwony Krzyż pomoc dla czterech syryjskich miast do czasu, gdy jego pracownikom zostanie przywrócone bezpieczeństwo.

Autor: adso//jec / Źródło: PAP, Reuters

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości