"Bicie po piętach nogą od taboretu i tortury telewizyjne". Tak wyglądał pobyt w kolonii, gdzie trafił Nawalny

TVN24 | Świat

Autor:
tas/b
Źródło:
Echo Moskwy, TASS, newsru.com, tvn24.pl

Bardzo niebezpieczna, ale straszna przemoc fizyczna ustała po zmianie szefa zakładu - opowiadała dziennikarzom adwokatka Maria Ejsmont. W kolonii karnej w Pokrowie, gdzie trafił opozycjonista Aleksiej Nawalny, wyrok odsiadywał jej klient, aktywista Konstantin Kotow. Z jego słów wynikało, że w kolonii często "bito skazanych po piętach nogą od taboretu" i stosowano "tortury telewizyjne".

To najbardziej represyjny region, obrońcy praw człowieka otrzymują stamtąd wiele skarg - w taki sposób zareagowała na wieść o przewiezieniu opozycjonisty Aleksieja Nawalnego do kolonii karnej w obwodzie włodzimierskim Ewa Merkaczowa, działaczka organizacji monitorującej sytuację więźniów w Rosji.

Nawalny - według doniesień państwowej agencji TASS - został przewieziony do kolonii numer 2 w Pokrowie w piątek. Zanim na dobre zacznie odsiadywać wyrok, ma odbyć obowiązkową kwarantannę - powiedział jej rozmówca.

"Igrając z niedźwiedziem". Oglądaj w TVN24 GO dokument o Aleksieju Nawalnym

Rosyjskie media przypomniały o tym, jakie warunki panują w Pokrowie, gdzie wcześniej wyrok odsiadywał między innymi moskiewski aktywista Konstantin Kotow, skazany za "wielokrotne naruszanie przepisów dotyczących zgromadzeń publicznych".

"Biją po piętach, kładą na ziemię i biją nogą od taboretu"

Adwokatka Kotowa Maria Ejsmont mówiła dziennikarzom, że kolonia w Pokrowie jest "bardzo niebezpieczna, w której wszystko jest ukierunkowane na to, by człowiek poczuł się całkowicie uzależniony od administracji i praktycznie nie miał wolnego czasu".

Według niej tylko jeden lub dwóch więźniów mogło komunikować się z Kotowem w ciągu roku. Ona zawsze miała problemy, by z nim się skontaktować. - Nie czekałam w żadnej (innej) kolonii przez pięć-sześć godzin, by mnie przyjęto. W Pokrowie robi się wszystko, aby izolować więźniów politycznych - wyjaśniła Ejsmont. Mówiła, że po zmianie szefa zakładu w kolonii ustała "straszna przemoc fizyczna". Przedtem skazani - jak dowodziła - byli dotkliwie bici.

Kotow po wyjściu z kolonii opowiadał, że nie był bity, przypuszczał jednak, że oszczędzano go z powodu "wsparcia społecznego i ciągłych wizyt prawników". - Wiem, że tam biją po piętach, kładą na ziemię i biją nogą od taboretu. Robią to też skazani współpracujący z administracją. Słyszałem też o groźbach seksualnych po adresem innych więźniów - wspominał.

Mówił również, że w kolonii praktykują "tortury telewizyjne": więźniowie byli zmuszani do oglądania telewizji w sposób "zorganizowany" pod nadzorem strażników. - Nie możesz spać, a nawet zamknąć oczu. Zmuszają do oglądania na siłę - relacjonował aktywista.

"Aleksieja nie bili, co jest czymś niezwykłym dla kolonii"

Radio Echo Moskwy w niedzielnej publikacji na swojej stronie powołuje się na rosyjskiego aktywistę i obrońcę praw człowieka Rusłana Wachapowa, który miał rozmawiać w sprawie Aleksieja Nawalnego i innych nowoprzybyłych skazanych do kolonii z jednym z więźniów.

- Rozmawiałem z osobą, która jest, powiedzmy, po drugiej stronie muru. Powiedział, że cały etap został przyjęty, nikogo nie ruszyli, ani Aleksieja, ani nikogo innego nie bili w jego obecności, co jest czymś niezwykłym dla kolonii w tym obwodzie. Teraz zmienił się tam szef, jest bardziej lojalny wobec "politycznych skazańców" - opowiadał Wachapow, członek organizacji Ruś Siedząca, która oferuje pomoc osobom, mającym problemy z rosyjskim systemem penitencjarnym.

Wachapow podkreślił, że "złagodzenie zachowań administracji kolonii" może być odebrane przez więźniów jako zagrożenie. - Każda nagła zmiana ich niepokoi. Zdaniem skazanych lepiej, by byli bici codziennie, bo jeśli nie, to mogą wymyślić coś gorszego. Jeśli przestaną bić, wymyślą gwałt. Jeśli nie będzie gwałtów, wymyślą paralizatory - dodał.

Aktywista mówił, że sam fakt przybycia Nawalnego do kolonii nie oznacza, że ​​polityk będzie odbywał w niej karę. - Zdarzają się przypadki, gdy funkcjonariusze służby więziennej przywożą skazańca do jednej kolonii, przyjmują go tam, przeszukują i natychmiast przewożą do innej. Ma to na celu zmylenie informacji o jego miejscu pobytu - podkreślił.

Odwieszony wyrok i odrzucona apelacja

Obwód włodzimierski jest położony w centrum europejskiej części Rosji.

Wcześniej rosyjskie media poinformowały, że Nawalny został wywieziony z aresztu śledczego Matrosskaja Tiszina do kolonii karnej w obwodzie moskiewskim, jednak doniesienia w tej sprawie zostały zdementowane.

Na początku lutego Moskiewski Sąd Miejski zastąpił zawieszony wyrok dla Aleksieja Nawalnego wyrokiem kolonii karnej na trzy i pół roku. Nawalny spędził 10 miesięcy w areszcie domowym w 2014 roku, przez co rzeczywista kara wynosiła dwa lata i osiem miesięcy.

Nawalny "jest tam, gdzie powinien się znajdować"

Sześć lat temu Nawalny został skazany na trzy i pół roku kolonii karnej w zawieszeniu za domniemaną defraudację funduszy francuskiej firmy Yves Rocher.

20 lutego Moskiewski Sąd Miejski odrzucił apelację obrońców opozycjonisty o "odwieszeniu" kary więzienia z 2014 roku. Zmniejszył jednak pobyt w kolonii karnej o kolejne sześć tygodni.

Autor:tas/b

Źródło: Echo Moskwy, TASS, newsru.com, tvn24.pl