Rodziny ofiar wypadku jadą do Francji

Aktualizacja:
Rodziny ofiar wypadku jadą do Francji
Rodziny ofiar wypadku jadą do Francji
TVN24
Rodziny ofiar wypadku jadą do FrancjiTVN24

Dzień po tragicznym wypadku autokaru pod francuską Dunkierka lokalne media piszą o czarnej serii polskich wycieczek. Krytykują kierowcę za nadmierną prędkość i lokalne władze za złe oznakowanie zjazdu z autostrady.

W szpitalu w Dunkierce są jeszcze dwie poszkodowane w wypadku osoby. Mają co prawda obrażenia klatki piersiowej, ale lekarze twierdzą, że rokowania są optymistyczne. Polacy najprawdopodobniej jeszcze dzisiaj opuszczą klinikę. Dobry jest także stan trójki Polaków hospitalizowanych w Belgii. Ze szpitala będą mogli wyjść za dwa - trzy dni.

Do Dunkierki przyjechała wczoraj późnym wieczorem pierwsza z osób krewnych ofiar wypadku - matka jednej z Polek, do której 26-letnia kobieta jechała feralnym autobusem. Jak dowiedziała się TVN24, wypadek przeżyło jej drugie dziecko. Kobieta ma zabrać 17-letniego syna ze sobą na Wyspy. Dziś do Francji mają przyjechać też krewni dwóch pozostałych ofiar tragedii.

Większość z Polaków podróżujących rozbitym autokarem chce kontynuować podróż do Wielkiej Brytanii. Prezydent zaproponował przysłanie po Polaków samolotu, 35 osób zdecydowało jednak, że nie wraca do kraju.

Przed wyjazdem podróżnych z Francji i Belgii, każdego z nich przesłuchała policja. Śledczy na tę chwilę są zdania, że przyczyną tragedii była nadmierna prędkość przy złych warunkach pogodowych - na drodze było mokro i ślisko.

W wypadku autokaru, którym podróżowało 48 osób śmierć poniosły 3 kobiety. 15 osób trafiło do szpitali. Nadal pod opieką lekarzy pozostaje sześcioro pasażerów. Ich stan zdrowia jest stabilny. Śledztwo w sprawie wszczęła polska prokuratura. Według francuskiej policji przyczyną wypadku była nadmierna prędkość i bardzo złe warunki atmosferyczne. Autokar przewrócił się na bok na wąskim zjeździe z autostrady.

Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24