Raport: Dżihadyści od lat "testowali" służby. Nikt w Europie nie dostrzegał sygnałów


Już w 2014 r. tzw. Państwo Islamskie (IS) tworzyło w Europie siatkę terrorystyczną, która miała na celu zorientować się, jak działają służby poszczególnych krajów. Najpierw "męczennicy" mieli dokonywać odizolowanych ataków na małą skalę, by zobaczyć, co zrobi miejscowa policja we Francji, Wielkiej Brytanii, Belgii czy Hiszpanii. Europa przespała cała dwa lata, uznając, że między atakami nie da się znaleźć powiązań. Teraz płaci za to olbrzymią cenę - twierdzi w swym raporcie "The New York Times". Dziennik dotarł do wielu źródeł w europejskich służbach bezpieczeństwa.

Podstawę dla stworzenia raportu amerykańskiego dziennika stanowią stenogramy i nagrania z przesłuchań 21 wysłanników IS, którzy wrócili do Europy w 2014 i 2015 roku, wcześniej walcząc w Syrii i Iraku. Mieli oni przeprowadzić zamachy, ale zostali powstrzymani. W trakcie późniejszych śledztw okazało się, że identyfikują się z dżihadystami.

"Fabryka" dżihadystów

Jedną z tych osób jest Reda Hame, 29-letni technik komputerowy z Paryża. Dżihadyści rekrutujący w sieci uznali go za idealnego kandydata. Z Hamem skontaktowało się źródło w organizacji i w ciągu tygodnia został on przeszkolony z obsługi karabinu automatycznego.

Wysondowano również, czy będzie w stanie stworzyć ładunek wybuchowy. Potem zadbano o to, by pojawił się w Syrii. Zaufani ludzie pozwolili mu na przejazd przez terytorium Turcji. W drodze powrotnej jego kontakt - kryptonim "Tata" - polecił mu, by "wybrał łatwy cel". - Bądź dzielny - dodał na pożegnanie. W sierpniu ub.r. Hame, któremu udało się powrócić do Francji, został aresztowany przez policję kilka dni przed planowanym przez siebie zamachem samobójczym.

Okazało się, że człowiekiem, który udzielał niedoszłemu terroryście wskazówek był nie kto inny, jak Abdelhamid Abaaoud - Belg marokańskiego pochodzenia, który przygotował m.in. zamachy w Paryżu 13 listopada ub.r. To on wybierał też osoby do przeprowadzenia ataków w Brukseli, do których doszło 22 marca tego roku. Abaaoud zginął w obławie francuskiej policji w listopadzie.

Z zeznań Hamego, do którym dotarł "The New York Times" wynika, że dżihadyści szkolili i szkolą w Syrii dziesiątki przyszłych zamachowców. Mają oni wrócić do swoich krajów. "Prowadzą tam (dżihadyści - red.) istną fabrykę. Robią wszystko, co w ich mocy, by atakować Francję lub Europę" - mówi Hame w jednym z nagrań.

W 2012 r., gdy tzw. Państwo Islamskie pojawiło się w Syrii, służby w Europie i za Atlantykiem widziały w organizacji odgałęzienie Al-Kaidy zainteresowane przede wszystkim zdobywaniem kontroli nad małymi obszarami tego kraju. Przez cały 2013 r. to podejście służb się nie zmieniło.

Pierwszy sygnał ostrzegawczy

Pierwszy sygnał o tym, że IS może atakować w Europie, nadszedł 3 stycznia 2014 r., gdy grecka policja znalazła w samochodzie Francuza zatrzymanego niedaleko granicy z Turcją 1,5 tys. euro i książkę o tym, "jak zrobić bombę w imię Allaha". Mężczyznę wypuszczono, bo nie był poszukiwany przez służby na kontynencie. Powiadomiono jednak o tym Francuzów.

Ci podsłuchiwali już jego rodzinę i 21 innych osób, które mogły wkrótce dokonać zamachów. 11 lutego policja zdecydowała się na wejście do jego mieszkania, pod Cannes. Znalazła tam trzy puszki po napoju energetycznym wypełnione w sumie 600 gramami substancji znanej jako TATP. Tej samej, jaką wykorzystano m.in. w zamachach w Paryżu i Brukseli. W prawie 400-stronicowym raporcie ze śledztwa, dopiero na 278. stronie pojawiła się informacja, że w 2013 r. mężczyzna walczył w bitwie w jednym syryjskich miast pod egidą tzw. Państwa Islamskiego.

Według francuskich służb zatrzymany wtedy Ibrahim Boudina był pierwszym zidentyfikowanym obywatelem Francji, który wyjechał, by walczyć po stronie IS. Wraz z Boudiną do Europy w 2014 przybyło jeszcze 21 innych osób, które miały dokonać zamachów. W kolejnych miesiącach, do początku 2015 r., aresztowano je we Włoszech, Belgii, Hiszpanii, Francji, Grecji i Turcji. Aresztowani zeznali, że mieli atakować przede wszystkim środowiska żydowskie.

Za każdym razem - co najistotniejsze - kolejne służby nie były w stanie ich powiązać z tzw. Państwem Islamskim.

Kolejne ataki, widoczny "ślad" IS

Z zeznań tych, ale też innych zatrzymanych terrorystów i niedoszłych terrorystów wynika, że Abaaoud - zabity w ub.r. w Saint-Denis pod Paryżem - był odpowiedzialny za eskalację przemocy w Europie. Takie zadanie - według francuskich służb - postawili mu najwyżsi rangą dowódcy IS w Syrii na czele z samozwańczym "kalifem" Abu Bakr al-Bagdadim.

Już w 2013 r. IS powierzyło Abaaoudowi - Belgowi marokańskiego pochodzenia - nadzorowanie wszystkich operacji terrorystycznych w Europie. Przez dwa lata nikt się nie zorientował, że chodzi o niego.

22 sierpnia 2014 r. IS wezwało dżihadystów w Europie, byi atakowali przede wszystkim "brudnych Francuzów", pozbawiając ich głów lub rozjeżdżając samochodami. Kilka dni później pod Lyonem mężczyzna odciął głowę swemu pracodawcy. Nie było żadnych bezpośrednich powiązań z IS w Syrii, ale łącznie w przypadku kilkunastu ataków od lata 2014 r. do pierwszych miesięcy 2015 r. pojawiały się te same "współrzędne" w postaci przyjętej dosłownie z internetu ideologii IS - wskazują źródła w amerykańskich służbach przepytywane przez amerykański dziennik.

Islamiści z IS przez lata przygotowywali więc ataki na Zachodzie tak, jak robiła to wcześniej Al-Kaida. Zaczynali od małych, by skończyć na wielkich. W jednym ze swoich „magazynów” wydawanych w internecie w języku arabskim odwołali się nawet do taktyki prowadzenia działań wojennych znanej z historii jako Auftragstaktik, wykorzystywanej przez niemieckie wojska w XIX wieku, a polegającej na pozwoleniu dowódcom oddziałów, by zdawali się na żołnierzy i zachęcali ich do tworzenia własnych rozwiązań w walce. Doktryna głosi, że żołnierze będą w stanie wykonać założenia ataków, jeżeli pozwoli im się na dowolność w działaniu, wyznaczając jedynie ramy czasowe na wypełnienie rozkazów.

Oznacza to - jak tłumaczą specjaliści ds. bezpieczeństwa - całkowitą autonomię w działaniach taktycznych osób, które chcą atakować w Europie czy za Atlantykiem.

Autor: adso//rzw / Źródło: The New York Times

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości