Świat

"Przez moment, przez chwilę, świat stanął w miejscu"

Świat

USNKryzys Kubański wszedł w kolejną fazę

Blokada Kuby obowiązywała już od kilku godzin, gdy do Białego Domu dotarły informacje, że sowieckie statki ani nie zmieniają kursu, ani nie zmniejszają prędkości.

W tvn24.pl prezentujemy fragmenty wspomnień Roberta Kennedy'ego, młodszego brata prezydenta USA, by przypomnieć choćby z grubsza napiętą atmosferę, jaka panowała w Białym Domu w pamiętnym październiku 1962 roku. Dziś odcinek 9. Wtorek 24 października „Wygląda to groźnie”, powiedział JFK. Ale i on, i Robert Kennedy zdawali sobie sprawę z tego, że innego wyjścia niż blokada specjalnie nie mieli. Niemniej Biały Dom był cały w nerwach – statki zbliżały się do wyznaczonej granicy 500 mil i nic nie wskazywało na to, by miały się zatrzymać. „Kilka minut po dziesiątej Robert McNamara zameldował, że dwa rosyjskie statki – Gagarin i Komiles – zbliżają się do granicy 500 mil i w ciągu niespełna dwóch godzin dojdzie do próby ich zatrzymania” - atmosfera w Białym Domu gęstniała, a nie był to koniec złych wieści: sowiecki okręt podwodny wyszedł na pozycję między dwoma statkami. To groziło otwartym konfliktem. Amerykanie postanowili, że statki zatrzyma lotniskowiec Essex, który w razie konieczności ma zmusić sowiecki okręt podwodny do wynurzenia za pomocą bomb głębinowych. „Sądzę, że te właśnie chwile były najcięższe dla prezydenta”, wspominał Robert Kennedy. „A ja miałem nieodparte wrażenie, że oto znaleźliśmy się nad przepaścią, bez możliwości odwrotu”, dodał młodszy z Kennedych o sobie.

To były chyba najtrudniejsze chwile w całym Kryzysie Kubańskim. Na szczęście nie trwały długo. Po godz. 10 w Białym Domu pojawił się kurier z CIA: kilka sowieckich statków zastopowało maszyny. Chwilę później pojawił się przedstawiciel Biura Wywiadu Marynarki Wojennej: w dryfie stanęło lub zawróciło 20 statków. Prezydent i doradcy odetchnęli z ulgą. Plan zadziałał. „Przez moment, przez chwilę, świat stanął w miejscu, ale teraz znów zaczął się kręcić”, wspominał R. Kennedy. Bukareszt płynie dalej To oczywiście nie był koniec kryzysu. Po południu wywiad zweryfikował liczbę statków, które zamierzały podporządkować się blokadzie – było ich nie 20, ale 14. Co więcej, inne statki, głównie zbiornikowce, płynęły nadal. Był wśród nich Bukareszt, który już przekroczył linię 500 mil. Mimo to Amerykanie pozwolili mu płynąć dalej – uznali, że nie przewozi broni, a poza tym prezydent Kennedy postanowił dać Nikicie Chruszczowowi więcej czasu na ruch; nie chciał stawiać go pod ścianą. Bukareszt spokojnie popłynął na Kubę.

Pojedynek w ONZ Spokojnie nie było na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ. Tam Amerykanie przystąpili do ataku. Szarżę na politykę Moskwy przypuścił ambasador Adlai Stevenson. Jego porywający pojedynek z ambasadorem ZSRR Walerianem Zorinem śledził cały świat. Oto jego najciekawszy fragment: Stevenson: - Coś panu powiem, panie ambasadorze. Otóż mamy dowody. Niezbite i jednoznaczne. I jeszcze coś panu powiem – te rakiety muszą zostać usunięte... To wy, Związek Sowiecki, wysłaliście je na Kubę. To wy, a nie Stany Zjednoczone, stworzyliście zagrożenie... I na koniec, panie Zorin, chcę przypomnieć, że to właśnie pan nie tak dawno zaprzeczał faktom mówiąc, że tej broni na Kubie nie ma. Dziś też. Powiedział pan, jeśli dobrze zrozumiałem, że tej broni tam nie ma, a my nie mamy dowodów. Zadam więc panu pytanie i niech pan odpowie tak lub nie. A pytanie brzmi – czy pan, panie ambasadorze Zorin, twierdzi, że ZSRR nie rozmieścił i nie rozmieszcza na obszarze Kuby rakiet średniego i dalekiego zasięgu? Niech pan odpowie – tak czy nie, i niech pan nie czeka na tłumaczenie, bo doskonale pan rozumie. Zorin: - Nie jesteśmy w amerykańskim sądzie, a pan nie jest prokuratorem. Nie mam zamiaru odpowiadać w takim trybie. Zaspokoję pańską ciekawość, ale w stosownym czasie. Stevenson: - Stoi pan przed sądem opinii publicznej, więc niech pan odpowie – tak czy nie. Zaprzeczał pan istnieniu tej broni, chcę się więc przekonać, czy dobrze pana usłyszałem. Zorin: - Niech pan wygłasza swoje przemówienie, a odpowiedź dostanie pan w stosownym terminie. Stevenson: - Poczekam! Gotów jestem czekać do końca świata, skoro pan tak chce, ale też gotów jestem przedstawić dowody, tu i teraz. W tym momencie Stevenson pokazał tajne do tej pory zdjęcia amerykańskiego wywiadu niezbicie pokazujące, co dzieje się na Kubie. Nie było już żadnych wątpliwości, że Sowieci, mimo silnych ruchów komunizujących i pacyfistycznych na Zachodzie, przegrali bitwę o opinię publiczną. Nie zmieniało to jednak faktu, że ku Kubie wciąż płynęły okręty, a z Kremla nie nadszedł żaden sygnał wskazujący na chęć pokojowego rozwiązania kryzysu. Czas płynął. Odmierzały go kolejne szpiegowskie loty U-2 nad Kubą.

Autor: Maciej Tomaszewski / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: USN

Tagi:
Raporty: