"Przez kilka sekund myślałem, że stracę przytomność"

TVN24

Red Bull Content PoolFelix skoczył z 39 kilometrów

- Najbardziej ekscytujący był moment, kiedy stałem na szczycie świata. Czułem, że cały świat patrzy - mówił na konferencji prasowej Felix Baumgartner, który skoczył ze spadochronem z wysokości 39 km i pokonał barierę dźwięku.

Felix wzniósł się na wysokość dokładnie 39,044 km. Przez 4 minuty 20 sekund spadał swobodnie, cały skok trwał 9 minut i 3 sekundy. Felix według wstępnych ustaleń osiągnął prędkość 1342,8 km/h i przekroczył barierę dźwięku.

RELACJA ZE SKOKU MINUTA PO MINUCIE - CZYTAJ - Jednym z najbardziej ekscytujących momentów był ten, gdy stałem na szczycie świata, 30 sekund przed skokiem - opowiadał na konferencji prasowej Felix. - Chciałbym, by wszyscy widzieli to, co ja. To było niesamowite - dodał. Przyznał jednak, że nie myślał o rekordach. - Chciałem wrócić na ziemię, do mojej dziewczyny. Wiedziałem, że cały świat na to patrzy. Czasem musisz wznieść się naprawdę wysoko, żeby zrozumieć, jak niewielki jesteś - powiedział.

"To było trudniejsze niż myślałem"

Felix zasalutował i skoczył. Początkowo wpadł w silny ruch wirowy, ale udało mu się odzyskać kontrolę nad lotem. - Najpierw mieliśmy piękny start kapsuły, a potem odrobinę dramatyzmu związaną z brakiem ogrzewania w moim hełmie. Wyjście z kapsuły było idealne, ale wkrótce zacząłem się obracać. Myślałem, że potrwa to kilka chwil, ale zacząłem przyspieszać. Chwilami było to bardzo gwałtowne. Przez kilka sekund myślałem, że stracę przytomność. Nie wiedziałem, jak się z tego wydostać. Nie poczułem przekroczenia bariery dźwięku, bo byłem skupiony na tym, by ustabilizować lot. To było o wiele trudniejsze niż myślałem - mówił skoczek. Jak przyznał, to była chwila, w której pomyślał, że ma kłopoty. - Zastanawiałem się, czy powinienem uruchomić spadochron stabilizujący. Gdybym to zrobił, nie udałoby się przekroczyć bariery dźwięku. Myślałem więc: zrobić to czy nie? W końcu udało mi się opanować lot i nie musiałem włączać przycisku - powiedział.

"Zawsze są jakieś rekordy do pobicia"

Dodał, że cały czas starał się utrzymywać kontakt z centrum dowodzenia. - Mówiłem o wysokości, potem o tym, że parowała mi szybka w hełmie. W takim stanie nie jest łatwo mówić, ale próbowałem - mówił Felix. Podziękował też całej ekipie za przygotowania i skok. - Bez nich bym tego nie zrobił. Wszyscy włączyli się w realizację mojego marzenia. Chcę być inspiracją dla przyszłego pokolenia. Chcę być w centrum dowodzenia z kimś młodszym, kto pobije mój rekord - zapowiedział. Żartował również, że zawsze muszą zostać do pobicia jakieś rekordy - jemu nie udało się podwyższyć wyniku Joe Kittingera w najdłuższym swobodnym spadaniu (4 minuty 36 sekund).

Na pytanie, czemu zawdzięcza psychiczną siłę do wykonania skoku z 39 km, powiedział, że to dzięki "systemowi". - Rozdzielam wszystko na porcje. Nie patrzę na końcowy efekt, tylko następny etap do wykonania - podkreślił.

Autor: jk/fac/k / Źródło: tvn24.pl

Raporty: