Chaos na irackich ulicach. Premier apeluje o "powrót do normalnego życia"

Świat


Protestujący muszą pozwolić na powrót do normalnego życia, co doprowadzi do tego, że ich uzasadnione żądania zostaną spełnione - oświadczył w sobotę premier Iraku Adil Abd al-Mahdi. Jego zdaniem przez ostatnie lata irackie partie "poświęcały się", ale przyznał, że "też popełniły wiele błędów".

Antyrządowe niepokoje społeczne w Iraku rozpoczęły się na początku października w Bagdadzie, szybko rozprzestrzeniając się na miasta na południu kraju. W wyniku brutalnego tłumienia protestów przez siły bezpieczeństwa zabitych zostało już ponad 270 osób.

PROTESTY W IRAKU. CZYTAJ WIĘCEJ >

Apel o "powrót do normalnego życia"

- Protesty pomogły i pomogą w wywieraniu presji na grupy polityczne, rząd, (...) by przeprowadzić reformy i zaakceptować zmiany - oświadczył w sobotę premier. Podkreślił jednak, że teraz protestujący "muszą pozwolić na powrót do normalnego życia, co doprowadzi do tego, że ich uzasadnione żądania zostaną spełnione". Mahdi dodał, że "siły polityczne i partie są ważnymi instytucjami w każdym demokratycznym systemie" i że w ciągu ostatnich 16 lat - od obalenia byłego dyktatora Saddama Husajna - irackie partie "poświęcały się, ale też popełniły wiele błędów". Premier obiecał wprowadzenie zakazu posiadania broni przez struktury niepaństwowe, które oskarżano o strzelanie do demonstrantów, oraz podkreślił, że kontynuowane będą dochodzenia dotyczące zgonów protestujących. W poprzednich tygodniach, na fali manifestacji, w których udział biorą dziesiątki tysięcy ludzi, Mahdi zapowiedział serię reform. W sobotę obiecał, że zmiany w systemie wyborczym zostaną ogłoszone "w najbliższych kilku dniach". Nie wyjaśnił, na czym będą polegały.

Brutalne starcia nad rzeką Tygrys

W sobotę siły bezpieczeństwa wyparły protestujących z trzech okupowanych do tej pory mostów na rzece Tygrys w Bagdadzie. Użyto przy tym granatów hukowych i gazu łzawiącego. Według agencji AP starcia, do których tam doszło, były jednymi z najbardziej brutalnych od początku października. Agencje podkreślały, że członkowie sił bezpieczeństwa strzelali do manifestantów. Według źródeł medycznych i urzędników, na których powołała się AP, w sobotę w Bagdadzie zginęło czterech demonstrantów, w tym trzech od kul, a ponad sto osób odniosło rany. Protesty w Iraku są wyrazem społecznego wzburzenia wywołanego biedą, bezrobociem, nieregularnymi dostawami prądu i wody pitnej. Polityków i władze obwinia się o chroniczną korupcję, powstrzymującą odbudowę kraju po latach konfliktów religijnych i niszczycielskiej wojnie, w której pokonano dżihadystyczną organizację nazywającą siebie Państwem Islamskim.

Autor: momo//rzw / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: