Prezydent ustąpił ze stanowiska. "Rosja kontynuuje współpracę z bratnią Abchazją"

TVN24

Aktualizacja:

Aleksander Ankwab, prezydent Abchazji - separatystycznej republiki na terytorium Gruzji - zrezygnował w niedzielę ze stanowiska. Dzień wcześniej lokalny parlament przegłosował wcześniejsze wybory prezydenckie.

- Prezydent zdecydował się (na rezygnację), aby nie dopuścić do pogorszenia sytuacji - powiedziała rzeczniczka Ankwaba, dodając, że Walery Bganba, szef parlamentu, będzie pełnił obowiązki głowy tego nieuznawanego przez społeczność międzynarodową państwa aż do wyborów 24 sierpnia.

Ankwab zrezygnował po masowych protestach przeciwników politycznych, którzy oskarżali prezydenta o korupcję, autorytaryzm i prowadzenie niewłaściwej polityki względem Rosji - rada koordynująca działania przeciwników Ankwaba wezwała m.in. do większej integracji z rosyjskim obszarem ekonomicznym i obronnym.

Z Rosją bez zmian

Oznacza to, że opozycja, która przejmie teraz zapewne władzę, dalej będzie utrzymywała silne więzi z Rosją, gdyż zależy od jej politycznej i ekonomicznej pomocy. Niemniej niepokoje lub rozlew krwi w tej separatystycznej republice mogłyby być kłopotliwe dla Rosji, która zbulwersowała Zachód uznaniem niepodległości Abchazji i drugiej separatystycznej republiki gruzińskiej, Osetii Południowej, a ostatnio zaanektowaniem ukraińskiego Krymu.

Nic zatem dziwnego, że Kreml bezpośrednio zaangażował się w rozwiązywanie konfliktu przysyłając do Suchumi doradcę prezydenta Władimira Putina Władisława Surkowa. Po odejściu Ankwaba Surkow powitał z zadowoleniem "pokojowe rozwiązanie kryzysu".

Jednocześnie Surkow zapewnił o "pełnym finansowym i wojskowym" wsparciu Abchazji, co oznacza, że separatyści nadal będą zależni od dotacji z Moskwy jako głównego źródła utrzymania i od rosyjskich żołnierzy w ewentualnej - choć obecnie wyjątkowo mało prawdopodobnej - konfrontacji z Tbilisi.

"Rosja kontynuuje współpracę z bratnią Abchazją we wszystkich kierunkach. Pracujemy aktywnie z p.o. prezydenta, parlamentem, zmienionym rządem" - napisał Surkow, który w administracji kremlowskiej jest odpowiedzialny za stosunku z Abchazją i drugą separatystyczną republiką na terytorium Gruzji, Osetią Południową.

Autor: mtom / Źródło: Reuter, civil.ge