Erdogan: dostęp do energii nuklearnej powinni mieć wszyscy albo nikt

TVN24


Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ocenił, że dostęp państw do produkcji energii atomowej powinien być albo powszechny, albo zakazany.

Jak zaznacza agencja Reutera, Turcja podpisała pakt o nierozprzestrzenianiu broni nuklearnej w 1980 roku, a w 1996 roku złożyły też podpisy pod paktem zakazującym wszelkich testów nuklearnych.

Jak pisze Reuters, Erdogan w przeszłości sugerował już, że chce dla Turcji takich samych gwarancji obrony, jakie ma Izrael według części ekspertów posiadający spory arsenał atomowy.

Izrael konsekwentnie jednak od dekad nie potwierdza i nie zaprzecza tym doniesieniom.

Prezydent Turcji poruszył temat dostępu do energii atomowej i jej wytwarzania.

Zdaniem Erdogana, w tej sytuacji energia atomowa i jej wykorzystywanie powinno być albo dozwolone dla wszystkich krajów, albo całkowicie zakazane. Obecna "nierówność" w dostępie do tych możliwości podkopuje system światowej równowagi - stwierdził.

Erdogan martwi się o Syrię, w której sam prowadzi wojnę

Erdogan wezwał też do zakończenia wojny w Syrii i niezwłocznego utworzenia na północy tego kraju kontrolowanej przez Turcję strefy bezpieczeństwa, do której mogłoby się przesiedlić do 3 mln uchodźców. Przypomniał, że wielu z 3,6 mln uchodźców przebywających w Turcji to Syryjczycy.

Apelował też o zwiększenie pomocy dla syryjskich uchodźców, którzy schronili się w jego kraju przed wojną w swojej ojczyźnie. Trzymając w ręku zdjęcie trzyletniego chłopczyka - uchodźcy, który utonął podczas przeprawy przez Morze Śródziemne i którego ciało w 2015 r. morze wyrzuciło na brzeg w Turcji - skrytykował społeczność międzynarodową za to, że "tak szybko zapomniała o małym Alanie Kurdim".

Turcja sama prowadzi jednak działania zbrojne na granicy z Syrią i jest odpowiedzialna za wiele ofiar cywilnych w konflikcie oraz ucieczkę części Syryjczyków z ich własnego kraju.

Otrzymała też miliardy euro pomocy od Unii Europejskiej w celu zapewnienia uchodźcom lepszych warunków do przebywania w obozach. Tureckie władze w ostatnich latach miały też duże problemy z ograniczaniem nielegalnych działań przemytników ludzi, odpowiedzialnych za wysyłanie uchodźców w morze, często na niemal pewną śmierć.

W swoim przemówieniu Erdogan przypomniał też we wtorek o krytycznym wobec władz Arabii Saudyjskiej dziennikarzu Dżamalu Chaszodżdżim, który w 2018 roku został zabity w saudyjskim konsulacie w Stambule.

Egipt popiera generała Haftara

Podczas obrad przemawiał też prezydent Egiptu Abd el-Fatah es-Sisi, który wyraził poparcie dla izraelsko-palestyńskiego procesu pokojowego, nawiązując do planu zapowiedzianego w tej sprawie przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Podkreślił zarazem, że "potrzebujemy odważnych decyzji, które przywrócą prawa Palestyńczykom".

Egipt występuje jako pośrednik w tym konflikcie. Władze palestyńskie zarzucają administracji Trumpa stronniczość i z góry odrzuciły jego plan bliskowschodni.

Izrael i Palestyńczycy
PAP

Sisi zaapelował też o działania mogące zapobiec przejęciu kontroli nad Libią przez milicje i o powstrzymanie interwencji zagranicznych podmiotów w tym kraju.

Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie popierają generała Chalifę Haftara, którego Libijska Armia Narodowa od miesięcy próbuje zdobyć kontrolę nad stolicą - Trypolisem, gdzie siedzibę ma popierany przez społeczność międzynarodową rząd.

Dla mediów na marginesie obrad wypowiedział się prezydent Iranu Hasan Rowhani, który wyraził gotowość przedyskutowania "niewielkich zmian, dopisków lub poprawek" do międzynarodowego porozumienia w sprawie irańskiego programu atomowego - pod warunkiem, że USA wycofają antyirańskie sankcje.

W zeszłym tygodniu najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei powiedział, że Iran mógłby włączyć się w wielostronne rokowania, jeśli USA zniosą sankcje i powrócą do umowy atomowej.

Irański program nuklearny
PAP

Autor: asty,adso / Źródło: PAP, Reuters, tvn24.pl