Według czterech urzędników, na których powołało się Politico, Burnham wymieniał się wiadomościami z osobą podającą się za Wiles, jedną z najbliższych współpracowniczek prezydenta USA Donalda Trumpa, ale w pewnym momencie nabrał podejrzeń i przerwał wymianę.
Downing Street w odpowiedzi na pytania przekazało, że "nie komentuje spraw bezpieczeństwa narodowego".
Źródło zaznajomione ze sprawą powiedziało Politico, że wymiana wiadomości nie stanowiła zagrożenia i sprowadzała się do wysłania "kilku pozbawionych znaczenia wiadomości". Zawartość i czas wymiany korespondencji pozostaje niejasny - napisał portal.
Według serwisu ambasada Wielkiej Brytanii w Waszyngtonie była na tyle zaniepokojona tym zdarzeniem, że powiadomiła Biały Dom. W brytyjskim rządzie pojawiły się bowiem obawy, że telefon Wiles mógł zostać zhakowany. Amerykańska administracja odmówiła komentarza.
W zeszłym roku dziennik "Wall Street Journal" poinformował, że Wiles przekazała współpracownikom, że ktoś włamał się do jej telefonu.
Kolejny przypadek oszustwa
W 2022 roku, kilka tygodni po wybuchu pełnoskalowej wojny Rosji przeciw Ukrainie, ofiarą podobnego oszustwa padli ówcześni ministrowie obrony i spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii, Ben Wallace i Priti Patel, którzy - jak się okazało - rozmawiali z Rosjanami podszywającymi się pod ukraińskich polityków.