Świat

Premier Krymu poprosił Putina o pomoc w "zapewnieniu spokoju"

Świat


"Rozumiejąc naszą odpowiedzialność za życie i bezpieczeństwo obywateli apeluję do prezydenta Rosji Władimira Putina o zapewnienie spokoju na terytorium Autonomicznej Republiki Krymu" - stwierdził premier Siergiej Aksjonow. Rosja na apel Krymu odpowiedziała szybko. Administracja prezydenta Władimira Putina stwierdziła, że "nie zignoruje" apelu o pomoc płynącego z Krymu.

O reakcji Kremla na słowa wypowiedziane przez Aksjonowa poinformowały agencje informacyjne Ria Novosti i Interfax. Żadna z nich nie napisała jednak, kto w administracji Władimira Putina jest autorem krótkiego komunikatu.

Tymczasem wczesnym popołudniem Rada Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu, zwróciła się do Putina o podjęcie działań mających na celu ustabilizowanie sytuacji na Krymie. Poinformował o tym przewodniczący Dumy Siergiej Naryszkin. Rada Dumy to odpowiednik Konwentu Seniorów w polskim Sejmie. Naryszkin podał, że Rada poprosiła prezydenta o „wykorzystanie wszystkich możliwości do obrony ludności przed samowolą i przemocą”.

"Tylko moje polecenia i rozkazy"

Zdaniem władz autonomicznej republiki bezpieczeństwo obywateli jest zagrożone chociażby przez niestabilną sytuację w regionie, oraz obecność niezidentyfikowanych i uzbrojonych oddziałów wojskowych. Aksjonow podkreślił jednocześnie, że w autonomii doszło też do incydentów z udziałem broni palnej. Ocenił, że w związku z tym siły republiki nie są w stanie w pełni kontrolować sytuacji na Krymie.

Aksjonow poinformował też w oświadczeniu, że władze przejmują całkowitą kontrolę m.in. nad siłami milicyjnymi i strażą graniczną. Podkreślił, że jednostki te odpowiadają bezpośrednio przed nim. Jednocześnie Aksjonow zaznaczył, że jeżeli dowódcy sił bezpieczeństwa republiki nie zgodzą się na wykonywanie jego rozkazów, będą musieli zrezygnować ze stanowisk.

"Wszyscy dowódcy muszą wykonywać tylko moje polecenia i rozkazy" - poinformował w oświadczeniu dodając, że jest to rozwiązanie "przejściowe".

Turczynow: to jawna agresja Rosji

W piątek anonimowi analitycy ze Stanów Zjednoczonych informowali, że na Krymie zaobserwowano oznaki ruchu rosyjskich wojsk. Według źródeł Reutera wojska poruszały się zarówno w kierunku Krymu, jak i stamtąd wychodziły. Nie wiadomo, jak duże są te siły, ani jakie są intencje tych manewrów - dodali urzędnicy.

Wcześniej w piątek p.o. prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow zarzucił Rosji jawną agresję w Autonomicznej Republice Krymu. W wystąpieniu telewizyjnym zaapelował bezpośrednio do prezydenta Rosji Władimira Putina o natychmiastowe zaprzestanie prowokacji na Krymie.

Rosyjski desant na Krymie

W piątek media informowały, że na Krymie lądują nadlatujące od strony Rosji samoloty, a w kierunku stolicy półwyspu, Symferopola, zmierza kolumna pojazdów opancerzonych. Według ukraińskich źródeł co najmniej pięć samolotów transportowych Ił-76 wylądowało na lotnisku wojskowym w miejscowości Gwardiejskoje w centrum Krymu. Lotniska w Symferopolu i pod Sewastopolem są opanowane przez zbrojne grupy. Władze w Kijowie twierdzą, że grupy te inspiruje Rosja.

Status Autonomicznej Republiki Krymu jest regulowany przez konstytucję Ukrainy oraz ustawę zasadniczą samej republiki. Władzę ustawodawczą pełni jednoizbowy parlament (Rada Najwyższa Autonomicznej Republiki Krymu), w którym zasiada stu posłów. Rada ministrów wraz z jej przewodniczącym jest wybierana przez parlament, przy akceptacji prezydenta Ukrainy, za którego władze Krymu nadal uznają Wiktora Janukowycza.

[object Object]
Jacek Czaputowicz o szczycie czwórki normandzkiej w Paryżutvn24
wideo 2/23

Autor: adso\mtom / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: