Parlament Iraku za dymisją premiera. "Musimy być w porządku wobec naszych obywateli"

TVN24

Aktualizacja:

Iracki parlament przegłosował w niedzielę dymisję premiera Iraku - podała telewizja Al-Arabija. Adil Abd al-Mahdi przekazał swoją pisemną rezygnację w sobotę. Decyzja szefa rządu jest wynikiem apelu najwyższego przywódcy szyickiego w Iraku ajatollaha Aliego Sistaniego o zmianę władzy i zakończenie trwającej przemocy. Jak podaje Reuters, w antyrządowych protestach trwających od 1 października zginęło co najmniej 408 osób.

Wniosek Mahdiego w sprawie dymisji został zatwierdzony w sobotę przez rząd podczas nadzwyczajnego posiedzenia gabinetu.

W niedzielę Rada Przedstawicieli, czyli parlament Iraku, zagłosowała za przyjęciem dymisji premiera. Zwróciła się do prezydenta o nominowanie nowego szefa rządu.

"Musimy być w porządku wobec naszych obywateli"

W tekście wystąpienia premiera, przygotowanego na okoliczność przyjęcia jego dymisji przez parlament, do którego dotarł Reuters, Mahdi wskazał, że odtąd rząd będzie już "tylko stróżem procesu legislacyjnego bez możliwości występowania z inicjatywą ustawodawczą w postaci dekretów".

Premier zaznaczył też w projekcie swego orędzia, że jego rządy przypadły na burzliwe czasy, a jego "gabinet ma na swym koncie wiele osiągnięć". Wymienił wśród nich przyjęcie projektów stworzenia nowych miejsc pracy i poprawę sytuacji, gdy chodzi o dostawy energii elektrycznej.

"Tylko nieliczni zachowywali optymizm, że nam się uda" - napisał al-Mahdi.

Jak zaznacza w komentarzu Reuters, szef irackiego rządu jest świadomy, że masowe protesty społeczne, jakie wstrząsają krajem od 1 października, są główną przyczyną jego porażki. "Musimy być w porządku wobec naszych obywateli i słuchać ich" - odnotował w szkicu wystąpienia.

Wezwany do rezygnacji

Zapowiedź złożenia rezygnacji przez al-Mahdiego pojawiła się w piątek, gdy najwyższy przywódca szyicki w Iraku ajatollah Ali Sistani zaapelował do parlamentu o wycofanie poparcia dla rządu. Premier zapowiedział ustąpienie dzień po tym, jak ponad 40 demonstrantów zginęło na południu Iraku.

W piątek w mieście Nasirija, gdzie w czwartek w wyniku ostrzału ostrą amunicją zginęło 31 osób, zabito kolejnych trzech protestujących. Reuters, powołując się na policję i źródła medyczne, podał w piątek, że od początku demonstracji zginęło ponad 400 osób, w większości byli to nieuzbrojeni uczestnicy protestów.

Antyrządowe protesty w Iraku. RAPORT SPECJALNY>

Protesty w Iraku

Od początku października w Iraku trwają największe protesty od upadku reżimu Saddama Husajna w 2003 roku. Ruch kontestacji przeciwko brakowi miejsc pracy oraz nieregularnym dostawom prądu i wody pitnej rozpoczął się 1 października w Bagdadzie, po czym zaczął ogarniać także południowe prowincje kraju.

Politycy obwiniani są o chroniczną korupcję, blokującą odbudowę kraju po latach konfliktów religijnych i niszczycielskiej wojnie, w której pokonano dżihadystyczne tzw. Państwo Islamskie. Mimo wielkich rezerw ropy naftowej część ludności Iraku żyje w biedzie, z ograniczonym dostępem do czystej wody, elektryczności, opieki zdrowotnej, czy edukacji.

Rok na czele rządu

Adil Abd al-Mahdi został desygnowany na premiera w październiku 2018 r. Prezydent Iraku Barham Salih podjął decyzję o nominacji nowego premiera zaledwie dwie godziny po tym, gdy sam został wybrany na urząd szefa państwa.

77-letni Mahdi jest ekonomistą i szyickim politykiem, członkiem Najwyższej Rady Islamskiej. Po obaleniu Husajna, w latach 2004-2006 sprawował funkcję ministra finansów w tymczasowym rządzie Iraku. W latach 2005-2011 był wiceprezydentem Iraku, a w latach 2014-2016 - ministrem ropy.

Działalność polityczną Mahdi zaczynał w szeregach Irackiej Partii Komunistycznej. Od 1969 roku przebywał na wygnaniu, najpierw we Francji, a potem w Iranie, gdzie porzucił komunizm na rzecz szyickiego islamizmu. W latach 90. kierował biurem Najwyższej Rady Rewolucji Islamskiej w kontrolowanym już wówczas przez Kurdów Irbilu.

Autor: kk, momo/tr, kg / Źródło: PAP, Reuters