Uciekali przed ogniem, zginęli razem, skuleni. 26 ciał znaleziono w jednym miejscu


Jak podała agencja Reutera - powołując się na grecką straż pożarną - na skutek pożarów w Grecji zginęły 74 osoby, a rannych zostało 187 - w tym 23 dzieci. Ocaleni opowiadają o dramacie ucieczki przed płomieniami, relacjonują, jaki widok zastali po przejściu żywiołu. W nadmorskim kurorcie Mati znaleziono 26 ciał, prawdopodobnie rodzin, które próbowały uciec z płonącego budynku do morza.

W Grecji ogłoszono stan wyjątkowy, premier skrócił zagraniczną wizytę, a rząd zwrócił się o pomoc do państw Unii Europejskiej. Władze zdecydowały też o wprowadzeniu trzydniowej żałoby narodowej.

Wśród ofiar pożarów jest dwoje Polaków - kobieta i dziecko, którzy spędzali w Grecji wakacje. Zginęli w czasie ewakuacji z ogarniętego ogniem kurortu Mati, położonego na 50 kilometrów na wschód od Aten. Pożary wybuchły tam w poniedziałek.

Służby ratunkowe przekazały, że 11 rannych osób jest w stanie krytycznym. Ostrzegły również, że bilans ofiar najpewniej będzie rósł wraz z napływaniem do władz kolejnych informacji.

Do mediów z kolei spływają pierwsze relacje świadków, którym udało się uciec przed płomieniami.

"Złapałem ręcznik, który uratował mi życie"

Przewodniczący greckiego Czerwonego Krzyża Nikos Oikonomopoulos powiedział lokalnym mediom, że w miejscowości Mati ratownicy odnaleźli 26-osobową grupę osób skulonych wokół siebie, które poniosły śmierć w pożarach. Prawdopodobnie były to rodziny.

Odnaleziono je w pobliżu kilku spalonych wraków samochodów, przy ścianie budynku, która również była zajęta ogniem. Najprawdopodobniej osoby te chciały uciec do morza, bo znajdowały się około 30 metrów od linii brzegowej.

Wielu mieszkańców zagrożonych terenów wybiera morze jako drogę ratunku. Setki z nich są ratowane przez straż przybrzeżną.

Andreaas Passios, mieszkaniec dotkniętych pożarami okolic, opisywał, że "wszystko wydarzyło się w kilka sekund". - Złapałem ręcznik plażowy, który uratował mi życie. Namoczyłem go, zabrałem żonę i pobiegliśmy w kierunku morza - mówił. - To było niewiarygodne. Zbiorniki z gazem wybuchały, wszędzie latały palące się szyszki - opowiadał Passios.

Większość ofiar śmiertelnych to ludzie, którzy z powodu pożarów zostali uwięzieni w swoich domach lub samochodach. Najmłodszą ofiarą jest sześciomiesięczne dziecko, które zmarło na skutek uduszenia się dymem.

Pożary w Attyce - 24 lipca godzina 15.00EFFIS-Copernicus

"Zrobimy wszystko, co w naszej mocy"

Ponad 700 osób, które, chroniąc się przed żywiołem, utknęły na plażach i skalistych odcinkach wybrzeża, zostało uratowanych przez rybaków, grecką straż przybrzeżną i urlopowiczów podpływających na pontonach. Tysiące ludzi noc z poniedziałku na wtorek spędziły pod gołym niebem, w autach lub w halach sportowych.

W gaszenie ognia zaangażowane są setki strażaków. Do ewakuacji ludzi użyto łodzi i helikopterów. Miejscowe władze zabiegają o wsparcie od państw Unii Europejskiej. Swoją pomoc zaoferowały już Cypr, Hiszpania oraz Bułgaria.

- Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby nad tym zapanować - zapewnił premier Grecji Alexis Cipras.

Autor: akw//now / Źródło: Sky News, Daily Mail

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości