"Nie myślę o niczym innym". Właściciel baru w Crans-Montanie przeprosił rodziny ofiar pożaru

Szwajcaria
Setki osób na marszu upamiętniającym ofiary pożaru w kurorcie Crans-Montana
Źródło: TVN24
Właściciel baru w kurorcie Crans-Montana, gdzie w sylwestrową noc w pożarze zginęło kilkadziesiąt osób, przeprosił krewnych ofiar. - Żaden rodzic nie powinien przeżyć takiej tragedii - mówił Jacques Moretti podczas przesłuchania w obecności kilkudziesięciu adwokatów, reprezentujących rodziny zmarłych.

W noc sylwestrową w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, w barze Le Constellation, wybuchł tragiczny w skutkach pożar. Zginęło 41 osób, a 115 zostało rannych. W środę w tej sprawie przesłuchany został Jacques Moretti, który wraz ze swoją żoną Jessicą Moretti jest właścicielem lokalu.

- Przepraszam rodziny. Żaden rodzic nie powinien przeżyć takiej tragedii. Nie myślę o niczym innym - oświadczył Moretti, cytowany przez agencję Ansa. Para usłyszała zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci i obrażeń u wielu osób oraz wywołania pożaru.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Nowe fakty na temat właścicieli baru w Szwajcarii

Jacques i Jessica Moretti, właściciele baru Le Constellation w Crans-Montana w Szwajcarii
Jacques i Jessica Moretti, właściciele baru Le Constellation w Crans-Montana w Szwajcarii
Źródło: CYRIL ZINGARO/PAP/EPA

Przesłuchanie Morettiego, który jest obywatelem Francji, odbyło się w dużej sali na terenie szkoły wyższej w mieście Sion - stolicy kantonu Valais - na południu Szwajcarii. Wybór tego miejsca był konieczny ze względu na obecność kilkudziesięciu adwokatów rodzin ofiar, którzy słuchali przesłuchania.

Mężczyzna został aresztowany 9 stycznia, ale 23 stycznia został zwolniony za kaucją. Zastosowano wobec niego inne środki zapobiegawcze, w tym obowiązek stawiania się na komisariacie policji. Odebrano mu też dokumenty tożsamości. Jego żona została wcześniej osadzona w areszcie domowym.

Szwajcaria. Ludzie opłakują ofiary pożaru w Crans-Montanie
Szwajcaria. Ludzie opłakują ofiary pożaru w Crans-Montanie
Źródło: JEAN-CHRISTOPHE BOTT/EPA/PAP

Pożar wzniecony od zimnych ogni

Pożar wybuchł w lokalu w centrum alpejskiej miejscowości, gdy od zimnych ogni przyczepionych do butelek szampana zapalił się sufit, wyłożony łatwopalną pianką dźwiękochłonną. Na jaw wyszło, że od 2020 roku nie przeprowadzono tam żadnej kontroli przeciwpożarowej.

Ponadto, jak ustaliły media, Jacques Moretti został w przeszłości skazany za stręczycielstwo i oszustwo.

W Mediolanie, gdzie do szpitala trafili poparzeni Włosi, poinformowano, że u wszystkich minęło już zagrożenie życia. Pierwsi ranni opuścili szpital Niguarda.

Wśród 41 ofiar śmiertelnych pożaru jest sześcioro młodych Włochów. Włoski wymiar sprawiedliwości wystąpił o przeprowadzenie wspólnego dochodzenia ze stroną szwajcarską. Śledczy z Rzymu, którzy wszczęli postępowanie w sprawie pożaru, podjęli w środę decyzję o zajęciu na potrzeby dochodzenia telefonów komórkowych wszystkich poszkodowanych Włochów.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracował Filip Czerwiński

Czytaj także: